THE BLOG

25
Feb

Sztuka pod specjalnym nadzorem

Udostępnij:

Dom Aukcyjny PolswissArt 24 lutego 2014 / 68 pozycji / XIV aukcja sztuki najnowszej

Wtorkowy wieczór zgromadził stałych bywalców, jak i zupełnie nowe postaci, ale nie tylko…

 

Henio / foto Adam Kuczek

Henio / foto Adam Kruczek

 

Wystartowano z lekkim poślizgiem. Angelika Milaniuk Spacer z chmurką (lot.1) akryl, płótno nie spacerowano zbyt długo, ze startowwych 1,5 tys. raptem 200 zł dalej. Łukasz Kocjan Zanurzenie (lot. 3) technika własna – utonęło za 2,3 tys. Agnieszka Butkowska Pustka (lot.4) olej, płótno – wcale nie na pusto licytowano do 4 tys. Joannna Pawlik, bez tytułu (lot.10) i bez walki za starową. Ilona Herc Schronienie III (lot. 13) akryl, płótno, niby spokojnie ale finał za 3,1 tys. Tomasz Mistak (lot. 17) Teoria strun akryl, płótno stała się praktyką za 3 tys. Wojciech Brewka Famme Fatale (lot.18) akryl, płótno wcale nie fatalnie, ale ku zaskoczeniu wszystkich 5,9 tys. I to był rekord tej aukcji.

 

Andrzej Folfas - Akt, 2014Nr katalogowy: 34 olej, płótno 100x100 cm

Andrzej Folfas – Akt, 2014 Nr katalogowy: 34
olej, płótno
100×100 cm

 

Sławomit Toman (lot.21) bez tytułu za 3,3 tys. Michał Jędczak (lot. 30) L’arte olej, płótno bez arte czeka nadal na właściciela. Andrzej Folfas (lot. 34) Akt przez telefon za 5 tys. Gossia Zielaskowska (lot. 35) Maybe olej, płótno nie może, a na pewno za 4,2 tys. Paulina Karopowicz (lot.41) Różowy szlafrok nie nabrał zbyt koloru wzięty za wywoławczą. Anna Zalewska Ściana ciszy (lot. 45) akryl, płótno – ciszy nie było dla kienta na sali za 2,6 tys. Sylwester Stabryła (lot. 46) Liczenie ptaków, olej płótno – nie doliczyło się niczego. Michał Szuszkiewicz Skupisko borowców (lot. 48) olej, płótno skupiło zaintersowanych nie tylko dobrą oprawą … koniec za 3,4 tys. Natalia Bażowska (lot. 58) bez tytułu olej, płótno za 2,5 tys. Janusz Szczepkowski Póżna godzina (lot.60) olej, pótno – wcale nie było tak póżno by dać 1,9 tys.

 

Jan Szczepkowski - Późna godzina, 2015 Nr katalogowy: 60 olej, płótno 100x70 cm

Jan Szczepkowski – Późna godzina, 2015 Nr katalogowy: 60
olej, płótno
100×70 cm

 

Aqualoopa / Igor Chołda (lot. 66) Miasto akryl, płótno zakorkowało się dopiero przy kwocie 2,1 tys. i to by było na tyle.

 

22
Feb

Małgorzaty Jabłońskiej gry z kropką (o projekcie M.J. na stacji metro Marymont)

Udostępnij:

Ty jesteś eko? Deklarujesz to na ścianie, tak? Naturalna żywność, naturalne tworzywa, naturalny poród i naturalne wychowanie dziecka?

Małgorzata J. dziwi się i wyjaśnia pomyłkę: chodziło o bio-grafię. Efekt jej dążenia do skrótu. Synteza w formie grafiki, esencja w formie słownej. Jej ideał – to haiku (swoją drogą, coś ma z Japonki…).logo_4536_42f559da26d3d1.95124738

W maksymalnym skrócie pisze w swoim bio: „absolwentka (dyplom w pracowni), artystka, projektantka, projektariuszka [tu wtręt: to gra słowna z terminem „prekariuszka” – kto nie wie, co to znaczy, proszę sprawdzić]. Ukończyła, uczyła, uczestniczyła w kraju i za granicą. Wykłada, zajmuje się.”viewfle-2 viewfle-1 viewfle

Takie życiowe haiku. Znaczące – bo bez znaczenia. Celowe wyeliminowanie nazw, osiągnięć, zasług – z pozostawieniem wyłącznie czynności. Bo obecnie „osiągnięcia” artystyczne (i w ogóle – każde) dopisuje się łatwo i bez osiągnięć faktycznych. Specjaliści od pi-ar każdemu zmontują celebryckie bio – albo odwrotnie, zaprzeczą dorobkowi. To tylko słowa.                                                        .viewfle-3

MJ świadoma gier słownych i bezsłownych; etycznych jak estetycznych; idei i interesów.

Zamiast komentarza – napisała o pracy „Bio”:

 

Jestem w kropce,

biorę się mocno w nawias.

Dźwignę?

 

Słowa umniejszają sens obrazu – uważa. Mimo to – jej pół-wyznanie, pół-pytanie, pół-ironia są mocne i wyraziste. Każde słowo znaczy. Zostało użyte tak, żeby nie mogło być użyte… przeciwko autorce. Bo ona sama przecież wie, że nie wie nic. Dlatego bezkompromisowo szuka prawdy, wyrzucając każdy naddatek.

Nie kokietuje, nie mizdrzy się, nie puszy. Jej haiku słowne jest równie szczere i skromne, jak haiku wizualne.

Opowieść o sobie snuje w języku zrozumiałym dla ludzi z wszystkich stron świata, z każdej kultury. Czarny, biały, czerwony. Minimum kolorów. Forma zapożyczona z komputerowych gier, przefiltrowana przez korporacyjne logo. Elegancka. Uniwersalna. Na pozór – bezemocjonalna. W istocie – kipiąca uczuciami. Posługująca się językiem współczesnych infografik w przewrotny, użyty na opak sposób.

Bo jakie informacje zawiera przekaz Jabłońskiej? Jest tu o sztuce, o miłości, o partnerstwie, o macierzyństwie. Jest o dziewczynie, która dorasta uczuciowo i rośnie duchowo. Jest w kropce, igra z kropką, siedzi na kropce, odbija kropkę. I mierzy się z KROPĄ. Z kropą-okropą.

Da radę.

 

Małgorzata Jabłońska ur. w 1976 w Pyskowicach. Mieszka i pracuje w Gliwicach. Ukończyła katowicką filię Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz Studia Kuratorskie w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zawodowo związana z Polsko-Japońską Wyższą Szkołą Technik Komputerowych w Bytomiu (komunikacja wizualna, ilustracja) /

file_4536_42f543256f05c4.37168902 viewfle-1 viewfle

Born 1976 in Pyskowice. Lives and works in Gliwice. Graduated from the Katowice Department of the Academy of Fine Arts in Krakow and Curatorial Studies at the Instutute of Art History, Jagiellonian University in Krakow. Professionally bound with PolishJapanese Institute of Information Technology in Bytom (visual communication, illustration).

Wybrane wystawy indywidualne / Selected individual exhibitions 2009 Nowe legendy miasta Karlshamn, Floriańska 22, Kraków / Krakow 2003 Szkolenie, Galeria Arsenał, Białystok 2001 o:koliczność-o:sobliwość, Galeria Raster, Warszawa / Warsaw Wybrane wystawy zbiorowe / Selected group exhibitions 2012 Legendy miejskie, Galeria Beta, MOCAK, Kraków / Krakow 2009 Przyloty / Odloty, Rondo Sztuki, Katowice 2008 Grannar / Sąsiedzi, Blekinge, Szwecja / Sweden 2007 Manual CC, CSW / CoCA Kronika, Bytom 2004 Far West Near East. Young Art From Poland, Kunst und Architektur Forum, Essen Breakthrough: Perspectives on Art from the Ten New EU Member States, Grote Kerk, Haga / den Haag Pod flagą biało-czerwoną. Nowa sztuka z Polski / Under White and Red Flag. New Art from Poland, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa, Tallin, Wilno, Moskwa, Niżny Nowogród, Niżny Tagił / Zachęta National Gallery of Art, Warsaw; Tallinn, Vilnius, Moscow, Nizhny Novgorod, Nizhny Tagil 2003 Ogonblickets Anatomi, Grafikens Hus, Mariefred, Szwecja / Sweden 2002 novart.pl: Look at me, Bunkier Sztuki, Kraków / Krakow Rowelucja, Galeria Raster, Warszawa / Warsaw

 

 

 

 

 

10
Feb

Wielki odlot Marcina Podolca (finisaż prezentacji pracy MP na ścianie metra Marymont)

Udostępnij:

Zaczął rysować komiksy w przedszkolu. Postawił na pewniaki: skrzyżował Disney’a Ninją. pierwsze dzieło podwędził mu kumpel z grupy Wrednych Krasnali i usiłował podawać się za autora. Dzięki lojalności pozostałych kolegów kłamcę zdemaskowano. I to był pierwszy sukces MP.

W nieco starszym wieku zamienił żółwie na szczury; pogoń za tanią sensacją na monotonię marynarskiego życia. imgresIm dalej płynął „Kapitan Sheer”…

3d2f56ba77598aeegen 81512_wyrzykowski podolec - kapitan sheer i szachy_570 80583_kapitan sheer i otylosc_570 marcin-podolec-kapitan-sheer-i-lot-1

…tym MP był bliższy pewności, co chce zrobić z życiem i czego na pewno nie zrobić (nade wszystko – nie dać się wyssać komercji).

Z czasem zafascynowała go filozofia – czego dowodem album „Czasem”.

.marcin-podolec-czasem-fragment-planszy-1 d75cc2190e976c93 4f1612b2e1e1e7bf-1

Pociągał go też dokument, a swe reporterskie umiejętności przedstawił w „Fugazi Music Club” fugazi okladka_7117688czyli historii legendarnego klubu, fugazi 4_7117692 b51a09f0477b157670a2a18bbbcf55c2który odżył na ścianie metra Marymont w Galerii A19.Metro Podolec 20141216_181511

Rekonstruowanie faktów i zdarzeń weszło MP w krew, a nawet przerodziło się w voyeryzm – co można zauważyć w „Podglądzie”. skan2-640 skan1-640 skan3-640

Zaczął także podglądać, a nawet studiować robotę animatora – autora filmów animowanych. I odleciał w tamtą stronę.

Dał się jednak przyłapać i zaprosić na spotkanie w MiTo art cefé books.

Tamże, 11 lutego o godzinie 19. słynny Marcin Podolec __b_eb027dd6d85bf760a8e09ba5718fdeaaw rozmowie z równie słynnym Szymonem Holcmanem z Kultury Gniewu. Zobaczymy, do czego dojdzie. 

08
Feb

Wreszcie cisza (w galerii). O wystawie Tomka Barana w Le Guern

Udostępnij:

Tomek Baran, lat 30, zrobił dyplom na krakowskiej ASP niecałe pięć lat temu. 02f11f7fd8c943ad96a7c7c2e124eca7

Jednak jego prace w warszawskiej galerii Le Guern zebrane bardziej pod szyfrem, niż tytułem „#808080” odsyłają do dalszej przeszłości. 24Mnie skojarzyły się z kompozycjami Jana Berdyszaka z cyklu „Fragmenty jako całości radykalne”. Wejdz-w-swiatlo-fot.-Jan-Berdyszak jan-berdyszak-reszty-reszt-001-540x405 jan-berdyszak-reszty-reszt-009-b-540x378

Wyobrażam sobie, jak interesująca byłaby wspólna wystawa tych dwóch artystów… Szkoda, że Berdyszak już o tym nie zdecyduje, zmarł pół roku temu.79e14b16-fb7e-427b-b5bd-d6c08d5e7f48

Wracając do tego, co w Le Guern. Nieregularnych kształtów obrazy czy raczej reliefy, obiekty trójwymiarowe, tworzą swoiste abstrakcyjne „ikonostasy”. Tomek Baran uzyskuje kontemplacyjny klimat najprostszymi środkami: formą prac, ich rozmieszczeniem, fakturą (minimalistyczną), a nade wszystko – barwą. Jak przystało na nowoczesnego autora, krakowski malarz używa nowoczesnych technik. Ale w jego rękach lakiery przemysłowe zyskują szlachetność. Stają się inną materią – perłą, metalem, lustrem. Srebrzystoszary świeci, ciemnoszary niespodziewanie w jednym miejscu opalizuje, połyskliwa czerń miejscami matowieje, marszczy się, gurbi. Asceza tych kompozycji zdaje się potęgować ich sensualność. Aż chce się je dotknąć, polizać, powąchać.

Drobne odgięcia blejtramów wprawiają jednobarwne, gładkie powierzchnie w podskórny ruch. Każdy krok widza – i powstaje nowy obraz. baran1 DSCF0325 BEZTUTUUEMALIANAPTNIE175X150201 Nowe prace Tomka Barana61b4c53a07f67006a2c3e20d019be11fpejzaz6 Tomasz-Baranwww2 Starsze prace Tomka Barana

 

Dodatkowym czynnikiem ożywiającym niby-monotonne prace jest światło, coraz to inaczej układające się na lśniących powierzchniach. Na końcu sali – niespodzianka. Lustrzane, prawie prostokątne połaci zostały skontrastowane z „patykiem”, z cienką pionową listwą obciągniętą nagim jutowym płótnem, jakby prowokacyjnie pozbawionym „efektów specjalnych”. Taka gra z tradycją, z klasycznym „olejem na płótnie”. Wymiana myśli bez jednego słowa. Oczywiście, to kwestia wrażliwości, ale dla mnie właśnie taka sztuka kryje pokłady emocji. Działa na zmysły, pobudza skojarzenia. I nie wymaga egzegezy.

Tomek Baran „#808080” – Galeria Le Guern, wystawa czynna do 21 marca

07
Feb

Merytokracja i jej meryt-prymat (fragmenty fejsowej dyskusji)

Udostępnij:

Co to takiego MERYTOKRACJA?
Elita elit w sztuce. Nie, nie artyści. Decydenci. Kuratorzy i marszandzi.
Nie mój termin – znalazłam w Dwutygodniku.
Mój ulubiony autor, Stach Szabłowski, opisał mechanizmy ustawiania w artystycznej hierarchii. Że oto zbiera się grupa specjalistów – owa merytokracja – i ustalają, kto dobry, a kto zły. Są merytorycznie przygotowani – stąd termin.
Publiczność nie ma nic do tego. Ani kolekcjonerzy. Ani – tym bardziej – krytyka sztuki. No, chyba że jest się krytyko-kuratorem i należy się do merytokracji.
Ludwika Ogorzelec
 …a czy oni choc staraja sie znac wszystko i wszystkich na “rynku” sztuki ? czy poprzestaja na polecanych przez “sily nieczyste ” typu Krytyka Polityczna? Krytyka Polityczna deklaruje sie byc neoleninowcami z ktorym to systemem kiedys walczylam , dlatego daje sobie prawo nazwac ich tak jak nazwalam….

Jak już wspomniałam powyżej – argumentów na istnienie układu dostarczył mi niespodziewanie Stach Szabłowski w tekście o sławie (a raczej – jej braku w odniesieniu do twórców sztuk wizualnych). W tej kwestii – ma absolutną rację. Przejście w celebrytyzm na ogół niszczy siłę, sens dokonań jakiegoś WIELKIEGO artysty (vide – Abramović).
Okazuje się, że anonimowi widzowie wystaw nie mają znaczenia w ustawianiu hierarchii, natomiast równie anonimowi odbiorcy w przypadku kina, literatury, muzyki – decydują o wszystkim. Dlaczego to nie działa tylko w tym zakresie?
Tu wywód o wyjątkowości sztuk wizualnych.
Oto kilka fragmentów:

„W sztuce sławę się tematyzuje, jest ona przedmiotem różnych metanarracji, najczęściej zresztą krytycznych”.
„Najbardziej wpływowa i opiniotwórcza polska organizacja artystyczna – Fundacja Galerii Foksal – zbudowała swój prestiż bez udziału publiczności. Projekty Fundacji skierowane były precyzyjnie do konkretnych osób, nie abstrakcyjnych widzów.”

I clou:
„Merytokracja pracuje nie nad rozwijaniem popularności artystów, lecz nad precyzyjnym pozycjonowaniem sztuki, które dokonuje się w siatce kontekstów: gdzie, przez kogo, z kim, w czym. Kiedy ta ekspercka społeczność zakończy robotę, publiczności nie zostaje wiele do powiedzenia; anonimowy widz dowiaduje się po prostu o wcześniej dokonanych ustaleniach.”

Beata Wąsowska ” Projekty Fundacji skierowane były precyzyjnie do konkretnych osób, nie abstrakcyjnych widzów.” – tu tkwi problem. Galeria może funkcjonować (ma środki) bez brania pod uwagę widza. Nie musi pozyskiwać odbiorców, bo i tak “jej nie zdejmą”. Jak to jest możliwe? Skąd mają środki? Cuda?
Beata Wąsowska
 Znam odpowiedź. Kilka lat temu przyglądałam się art bankingowi (bo w głowie mi się nie mieściło, że można odpowiedzialnie prognozować zwyżkę wartości dzieł sztuki.) Ale skoro prognozowano i na tej podstawie inwestowano ogromne pieniądze, i skoro wiadomym jest, że “Ceny nowo powstających obrazów są do tego stopnia podatne na opinie, że wystarczyłby w zasadzie kaprys grupki kolekcjonerów, aby ….” je zmienić, to znaczy, że ceny były/są pod kontrolą, a to znaczy, że… musi być układ. Taki wniosek wynika z analizy logicznej, a nie frustracji. Niestety, prowadzi do frustracji. Odechciewa się pracować, bo po co? Żeby kopać się z koniem?
Grażyna Bieganik
 diagnoza straszna ale prawdziwa z przykrymi konsekwencjami , nie tylko w sztuce , ale i w każdej innej dziedzinie.

Aleksy Wójtowicz Intelektualny dyskurs, żeby gdziekolwiek zakiełkował musi natrafić na jakąkolwiek zdatną do użytku glebę. Po pierwsze – sam współczesny dyskurs akademicki jest na poziomie skandalicznym – poprzez stosowanie niezrozumiałego języka, który po mozolnym rozszyfrowaniu kodu “implikuje-eksplikując” z wtrętami matematyczno-fizycznymi okazuje się (wcale nie mniej drastycznie jak w przypadku “śledztwa” Alana Sokala) absolutnym bełkotem pełnym neologizmów, które nie mają racji bytu i zostają użyte raz – na użytek pracy. 
Po drugie – prasa popularyzująca główny obieg, prowadzona przez te same postaci, które doktoryzują się w akademickim bełkocie – lep na muchy dla “klasy kreatywnej”, która chce się znać. Stopień niezdatności do odszyfrowania tekstów o parę oczek niżej, niż w przypadku punktu pierwszego – jednak uwypukla to całą miałkość humanistycznego zaplecza, na które piszący się powołują (o błędach gramatycznych, frazeologicznych, stylistycznych, logicznych i przede wszystkim merytorycznych nawet już nie wspomnę, ponieważ jest to do sprawdzenia na pierwszym lepszym artykule z tak zwanej prasy “specjalistycznej”). Komunikacja pomiędzy “znającymi się” a “chcącymi się znać” nie istnieje na zasadach dialogu, ponieważ pierwszym nie zależy na jakiejkolwiek innej reakcji niż mityczny lajk.
Po trzecie – prasa codzienna, (artykuły rangi “Dlaczego nie rozumiemy sztuki nowoczesnej”) powołująca się na niewyrobienie intelektualne przeciętnego odbiorcy sztuki nowoczesnej jako źródło problemu społecznej dezaprobaty dla piramidy chlebów, koni na krzyżu czy innych wanien. Niemożliwe do przeskoczenia z racji punktu pierwszego i drugiego.
Po czwarte – odbiorca, jeśli już świadomie ma chęć zostać odbiorcą napotyka na brak publikacji rzeczowo prezentującej mu temat. Owszem, jeśli chce interesować się sztuką – napotka tony świetnej literatury, ale dotyczącej sztuki do 1945 roku. Zatem sztuka nowoczesna jest wyrzucona poza margines zainteresowania z racji hermetycznego języka. Hermetyczny język powiązany jest z miałkością całej lwiej części afery zwanej “sztuką nowoczesną”, zobowiązany jest bronić jej poprzez paraintelektualną formę, która ma markować niedostatki treści. Tutaj strategia “przyuczania” młodych za pomocą m.in. książeczki “Zachęta do sztuki”, gdzie Piramidę Kozyry tłumaczy się jako “protest przeciwko zabijaniu zwierząt” nawet kilkulatkowi wydaje się mocno naciągana – pomimo ambicji rodzica, aby wychować “konesera zorientowanego w nowoczesnym świecie”. 

Zatem dyskurs intelektualny nie znajduje gleby, o której wspomniałem. Ludzie mogący moderować – zasiewać absolutnie nie są tym zainteresowani, ponieważ “chłopski rozum” w całej swojej dziewiczości zacznie dekonstruować to, co akademicy od kilku dekad próbują zbudować i sprzedać. Przyjdzie walec i wyrówna misterne intelektualne rytuały magiczne nad parokrotnie wskrzeszanym trupem postmodernizmu.

03
Feb

Haiku autobiograficzne (o wystawie Kojiego Kamojiego w Galerii Foksal). Plus przepis.

Udostępnij:

Koji Kamoji (rocznik 1935),

 japoński artysta, który ponad 50 lat mieszka w Polsce.foksal_kamoji

Ma niezwykłą (jak na niego) wystawę w Galerii Foksal. Nie instalacja, nie „wizualne haiku”.th_b6013a5beacabcb919d3a6564ae91b58_foksalgalleryimage2 koji02@ 32cf410ee3cb8948437d8f2f29366336 44562 Stare prace KK.

„Modlitwa do bytu” – to około 60 obrazo-rysunków na papierze oraz kamienie… Trzy duże, kilkanaście malutkich, prawie niewidocznych…

(– Kamienie są częścią przyrody. Jednocześnie są osadami naszej pamięci, świadkami wydarzeń. Są skamienieliną uczuć. – mówi Koji Kamoji)

To właściwie autobiografia Kojego – o jego rodzinnej tradycji, o medytacji, o filozofii istnienia według KK, o wpływach, którym uległ (nie bezmyślnie, lecz z pełną świadomością) w Polsce, w Europie. 11035f11778dcab4e1cc0d435cec97ad  Po-wyjòciu-goòci-artysta-poprawia-instalacj©-e1330439658894 Koji_Kamoji
O jego stryju Umedzie, przez/z nadania którego znalazł się nad Wisłą.
O rodzinie – własnej i wybranej poprzez przyjaźń i wybory właśnie.
O pierwszym przyjacielu, który popełnił samobójstwo w zabójczo młodym wieku, z zabójczo głupiego powodu. 523e17c4-1fb6-45ee-819d-122a95c3826e
Nie ważne, czy ktoś zna artystę osobiście, jak ja (i od wielu lat jestem nim zafascynowana).
Krzyżówka kultur jest widoczna dla każdego.

Niepokój zderzony ze spokojem.
Potrzeba piękna z potrzebą medytacji. Smutek i szaleństwo.

Nade wszystko – prawda.  Wewnętrzna, nie do udawania, nie do zamarkowania. Wiele osób mogłoby się od niego uczyć.

03_151 89712_5dd668b50 01_154

Zdjęcia z wernisażu wystawy „Modlitwa do bytu”

Teraz aneks kulinarny. Przepis Kojego na kanapkę po polsku/japońsku. (wiele lat później uświadomiłam sobie, że podał najbardziej minimalistyczną wersję na sushi).

No to tak: gotujemy ryż „na lepko”, studzimy, formujemy kulki takiej wielkości, żeby mieściły się w skulonej dłoni. W kulkach robimy dołek, smarujemy go sproszkowanym imbirem rozprowadzonym wodą; w dziurkę wkładamy śledzia wyjętego z octowej marynaty. Można dodać cebulę. 

Ten i inne przepisy artystów z najgorszego okresu schyłku PRL-u podaję (wraz z anegdotami) w książce „Zycie na przekąskę”, która ukaże się wiosną tego roku. A powstawała… prawie 25 lat.

01
Feb

Spódnica, to nasza broń kobieca! (o wystawie Women Fashion Power w Design Museum w Londynie)

Udostępnij:

Tę wystawę powinni obejrzeć przede wszystkim mizogini, macho i samce alfa. Żeby wiedzieli, gdzie się podłożyli i kiedy wytracili prowadzenie.

Tę wystawę muszą też obowiązkowo zaliczyć wszystkie kobiety, żeby wiedzieć, z kogo brać przykład i czego unikać, by wspiąć się na szczyt drabiny społecznej.

Ta wystawa jest dla każdego, kto chce się dowiedzieć, jakimi metodami kobiety wtargnęły w męski świat. Zapewniam – Nie przez kuchnię. Przez garderobę.

Moc jest z nami

Nigdy wcześniej żadnej londyńskiej prezentacji nie otwierała pani mer Paryża. Co więcej, Anne Hidalgo Anne_Hidalgo,_février_2014n

ie tylko przecięła wstęgę – także… rozebrała się na użytek pokazu „Women Fashion Power”. Bez widowni, ale jednak. Swój oficjalny outfit przekazała Design Museum jako eksponat

.hidalgo-london Anne Hidalgo tnie, co trzeba

Do wglądu. Nie tylko ona się obnażyła. Obok niej swoje stroje zrzuciło (i pozwoliło wystawić na widok publiczny) ćwierć setki dam trzymających władzę. Nie chodzi tylko o wysoko postawione w politycznych świecie. Także o te, które dzierżą rząd dusz bądź sterują powszechnymi wyborami w rozmaitym zakresie. Wpływowe dziennikarki, damy, pierwsze i drugie, czarodziejki i wiedźmy namaszczone przez muzy różnego kalibru, dyktatorki kształtujące gusta epoki. Te, które kochają tłumy. Te, które panują nad masowymi emocjami.

Jednaj z nich powierzono koncepcję przestrzenną, zarazem dramaturgię pokazu.

A visitor looks at dresses on display in the "Women Fashion Power exhibition at the Design Museum in London imgres-1  IMG_47511-768x1024 IMG_4722-1-768x1024

To musiało zwalić panów z nóg. Kto umiałby to lepiej od Zahy Hadid, pierwszej w historii Nagrody Pritzkera laureatki „Oscara architektury” (2004)?

509056e628ba0d7119000062_happy-birthday-zaha-hadid-_zaha zaha-hadid zaha_hadid_b141112_gZaha H. w swym najpiękniejszym wcieleniu. I w mniej ładnym.

W Design Museum Haid wspaniałomyślnie posunęła się, robiąc miejsce „damom” w projektanckim fachu: Vivienne Westwood1d0e, Diane von FurtenbergDiane-von-Furstenberg, Zandrze RhodesZandra_Rhodes1.

Także oddała hołd Jackie K., księżnej Di, Hilary Clinton, Nancy Regan, a nawet miłościwie panującej Elżbiecie Windsor.

Powie ktoś – blask brytyjskiej (pochodzącej z Iraku) gwiazdy dekonstruktywizmu przyblakł. Ale nie jej celebrycka pozycja! Hadid-wciąż-star zaprojektowała gwieździsty układ tematów i eksponatów. Do tego w newralgicznych punktach ustawiła lustra, zwodniczo przenoszące show na publiczność. W ten sposób widzowie płci żeńskiej stali/ły się uczestniczkami (no popatrz, jestem w jednym szpalerze z Lady Gaga!).

Hadid sprawia, że od wejścia robi się gorąco. Nie ma wstępów – od razu wiadomo, co najbardziej przeszkadzało, by zdobyć punkty w biegu o sukces: gorset.           tumblr_static_corset_harpers_bezar1882l103 480_900-E5F95143-7FC8-4E6D-815F-EDFFE6A338E1

Połowa XIX wieku. W gablotach DM – obiekty przypominające klatki. Konstrukcje z fiszbin, niekiedy nawet metalowe (rzekomo upiększająca) uniemożliwiające oddech pełną piersią. A tu ciąża! Trzeba poluzować okowy. Gorset zaczyna być „elastyczny”. Tak kobiety złapały pierwszy głębszy oddech.

W koronkach bez korony

Ten show jest o tym, jak kobiety manifestowały/manifestują poprzez/przy pomocy kostiumu. Jeden z pasaży, w który zapuszczamy się od wejścia, nosi tytuł „Korytarz władzy”. Którą należy uznać za pionierkę siłaczek? Elżbietę Pierwszą? Czy odliczanie należy zacząć od Margaret Thatcher?

Nie – to zaczęło się w starożytności. Egipt, Królowa Hatszepsut, która trochę nielegalnie zajmuje na tronie miejsce syna, podbija sobie pałeczkę stylizacją a la faraon. Udany chwyt. Pozwolił Hatszepsut sprawować władzę prawie 20 lat.

Przez tysiąclecia słaba płeć symulowała siłę męskim kostiumem. Och, było ich wiele, a te najsłynniejsze to papieżyca Joanna, Joanna d’Arc, królowa Krystyna, Gorge Sand, Zofia Stryjeńska

Dziś nie trzeba udawać faceta, żeby się z nim zmierzyć. Mocne kobiety współczesności nie kryją seksapilu, delikatnej skórki, kruchych kosteczek. Robią z tego użytek, głównie po to, żeby zwieść supermenów. Najpierw zobaczyliśmy je w kinie – te różne Alexis, Nikity, Ripley (z „Obcego”), M (szefowej James Bonda); potem ich mniej spektakularne odpowiedniki pojawiły się w rzeczywistości. Nie trzeba także królewskich tytułów, by stanąć u steru państwa. Jedno pewne: power trzeba zaznaczyć wyglądem. Kiedyś synonimem bogactwa (więc władzy) były dla obydwu płci koronki. Teraz o standardzie, klasie i kasie świadczą designerskie ciuchy. Jednak muszą być skromne, nie krzyczące ceną. Trochę jak z sieciówki, trochę jak od prywatnej krawcowej. Taki styl reprezentuje Angela Merkel, właścicielka setek (jak mówią) niemal identycznych kostiumów, we wszystkich odcieniach tęczy.

Nie tylko ona nosi się w tak bezpretensjonalny sposób. Wiele dam ze szczytów władzy lekceważy przymilanie się męskiemu światu. Michelle Obama horizontal.michelleobama-1280x960 112712-topic-michelle-obamawygłosiła nawet coś w rodzaju credo: noś to, w czym dobrze się czujesz.

Pod wiatr

Każdy etap emancypacji – to szmugiel z męskiej garderoby do damskiej. Elementy męskości adoptowane czy raczej kradzione przez płeć niewątpliwie ładniejsza, ale słabszą. Krawat, koszula (zwana bluzką), żakiet… Wszystko do zniesienia dla mężów stanu i panów domu. Granicą tolerancji okazały się spodnie.

Przykład przyszedł zza wielkiej wody: oto Amelia Bloomerfig10, jedna z pierwszych dziennikarek-kobiet, odkrywa szarawary. Przekonuje, że są wygodniejsze niż halki, spódnice, ineksprymable. Niestety, nie są efektowne. W 1851 roku zwolenniczki „bloomerek” (tak nazywano nowe spodnie) stają się obiektem dowcipasów i karykatur. Śmiano się jednak dopóty, dopóki nie nastał rowerowy szał. Bajadery/bloomerki, które nie unosiły się z wiatrem, więc uznano je za strój godny i przyzwoity. Jednak seks ani władza nie miały z tym nic wspólnego.

Panom powinien włączyć się alarm, gdy Marlena Dietrich pojawiła się w smokingu w filmie „Maroko”maroko; gdy Greta Garbovenette-waste_changing-faces_greta-garbo_pantalone i Catherina Hepbourn katharine-hepburn-6zaczęły paradować na co dzień w gatkach. I kiedy Elsa Schiaparelli, projektantka związana z surrealistami, stworzyła modę bezczelnie krzykliwą, manifestacyjnie niegrzeczną. Wtedy kobiety schwyciły wiatr w żagle. Zrozumiały, że skromność z władzą nie licuje. Tak trwa to do dziś.

Women Fashion Power – Design Museum, Londyn, wystawa do 26 kwietnia

 

Tekst ukazał się w Rzeczpospolitej w nieco zmienionej wersji