THE BLOG

25
Jun

Pod Twoją obronę (o wystawie „Maria Mater Misericordiae” w krakowskim Muzeum Narodowym

Udostępnij:

W krakowskim Muzeum Narodowym zaczęło się wielkie zgromadzenie… Marii Matek Miłosierdzia.06_Francesco_Ferrucci Andrea_Mantegna ce562d50-098a-4de8-a247-cf4ac18b91d9 7d4fee600ba3829163f394e5bbc68cb4_wide maria_mater_tablet 1d88218d-d6f0-4b59-ad7f-111797dbc614

Orędowniczek i opiekunek ludzkości jest prawie setka. Wyrzeźbionych, namalowanych, wyobrażonych w technikach graficznych. Pochodzą ze wszystkich stron Europy. Najstarsza powstała w 1100 roku, najmłodsza ma „zaledwie” 300 lat. Większość po raz pierwszy opuszcza swoje stałe miejsca – kościoły, klasztory, muzea. Każda z nich jest zasłużona dla sztuki, ale przede wszystkim – dla tych, którzy w Jej interwencji pokładali nadzieje. To bodaj najbardziej poruszający aspekt prezentacji: unaocznienie emocji, towarzyszących kultowi maryjnemu.

Od słynnych nazwisk, których dzieła trafiły do Krakowa, kręci się w głowie: Giotto, Michał Anioł, Memling, Mantegna, Dürer, Donatello, Ghiberti, Zurbarán, Rubens, Crivelli.

Jednak nie o rangę autorów tu chodzi, ważniejsza wymowa całej wystawy. Widać, jak dalece obiekty kultu stanowiły integralną część kultury, nie tylko odświętnej i elitarnej, również powszechnej, codziennej. I jeszcze coś mnie fascynuje – emanacja duchowości. Nie rzecz w tym, że to obiekty sakralne. Duchowość wyraża się w poważnym podejściu do sztuki, w szacunku dla odbiorcy. Jestem pewna, że również współcześni widzowie to odczują.

.mmm_otwarcie_9  T_7ktkqTURBXy81YzdiMWE5MzJhODk4NmI1MDVmYWMzYjg4NTk0NTdkNi5qcGVnk5UDAAHNAfHNAReTBc0DFM0BvJUH2TIvcHVsc2Ntcy9NREFfLzE0MGIxY2ZlN2YwYWM1MmVkYzAxMGQ3MDk3OGU4NGJlLnBuZwDCAA

Podział ról i przestrzeni

Wizerunki Matki Boskiej zebrane w muzeum (kuratorami są profesorowie Piotr Krasny i Giovanni Morello) to tylko część fascynującej podróży przez wieki. Kontynuacją – spacer po centrum miasta i obejrzenie in situ dzieł o podobnej tematyce, w czym pomocna będzie specjalnie przygotowana mapa.

Wypada dodać, że zgromadzone w Krakowie Matki Boże pełną rozliczne i zróżnicowane zadania – od karmienia własnego Syna do ratowania syna pewnej kobiety, która posłała latorośl do diabła. Owa rozpiętość ról, które powierzano Marii Miłosierdzia, zadecydował o aranżacji oraz układzie eksponatów. Sale wystawowe przeobrażono w swoistą świątynię z nawą główną, nawami bocznymi i prezbiterium. Orientację w tematyce ułatwia kolorystyka poszczególnych przestrzeni. Działów jest sześć – tyle, ile podstawowych typów ikonograficznych związanych z kultem Orędowniczki. A więc mamy Strażniczkę skarbca Bożego miłosierdzia (to przy wejściu), która styka się z wyobrażeniami Matki Boskiej Czułej. Z prawej strony jest Ornatka (czyli modląca się), następnie – Maria w płaszczu opiekuńczym. Przeciwległą „nawę” przeznaczono dla Madonny karmiącej Dzieciątko, zaś absydę zajmuje dramatyczna Pieta. 27244490504_48fff52b2d_o 11_Barnaba da Modena_Maria Matka Milosierdzia

W sumie – pełna gama emocji. Także – rozpiętość sposobów, w jaki artyści podchodzili do postaci Marii Misericordiae: od ekspresji, poprzez realizm, do idealizacji. O efektach decydowała też skala prac. Te najmniejsze, niemal miniatury służyły kultowi indywidualnemu lub mszom polowym; te pokaźniejsze zajmowały poczesne miejsca na ołtarzach. Jednak dzieło największe, o imponujących wymiarach 5 metrów na 3,5 wierni oglądali wyłącznie jeden dzień w roku – na uroczystość Wniebowzięcia Marii. W pozostałe dni arras – chodzi bowiem o XVII-wieczny gobelin wykonany na podstawie obrazu Petera Paula Rubensa – przechowywano w zakrystyjnej szafie. Dzięki temu tapiseria zachowała się w doskonałym stanie do dziś.

z20291945Q,Wystawa--Maria-Mater-Misericordiae--w-Muzeum-Narod 792e584381cdb0b7152823c9fdbe7105

Słodkie i melancholijne

Gdyby ktoś spytał, która najpiękniejsza – nie umiałabym dać odpowiedzi. Można za królową wystawy uznać Matkę Boską z Dzieciątkiem, narysowaną przez Andreę Mantegnę, renesansowego geniusza perspektywy, harmonii i… łudzenia oka. Pełna czaru niewiasta tuli z rozczulającą delikatnością maleństwo – scena głęboko ludzka, bez cienia koturnowości. Praca powstała prawdopodobnie dla Francesca Gonzagi, mantuańskiego władcy i stałego zleceniodawcy artysty.

Cudowne też są terakotowe rzeźby Luki della Robia i jego bratanka Andrei. Ich Madonny charakteryzuje wdzięk tudzież doskonała obserwacja modeli. Zwłaszcza zachwyca pełne liryzmu dzieło Luki (ten starszy z rodziny): nagie Dzieciątko tuli się całym ciałem do Matki, która spogląda smutno przed siebie, przeczuwając los Syna.

Nie tryska także radością Matka Boska karmiąca Jezusa, namalowana (na użytek prywatny) przez Hansa Memlinga, XV-wiecznego mistrza niderlandzkiego. Trochę na bakier z anatomią, umiał wydobyć sprzeczne uczucia rysujące się na obliczu młodej Marii.

Nie można nie wspomnieć obrazu Giotta. Choć namalowany na desce wizerunek uległ zniszczeniu i z postaci Dzieciątka ocalały jedynie rączki (jedną Jezus gładzi Matkę po policzku), przejmuje ekspresja twarzy Marii i jej przenikliwe „wszystkowidzące” oczy.

A Matka Boska Ornatka, mozaika z raweńskiej katedry, wykonana w 1112 roku? Też wspaniała! Na złotym tle, w szafirowej sukni, po prostu olśniewa. A równie dostojna i „bogata” Maria Tronująca, arcydzieło Paolo Veneziana? A wspaniałe ikony?

Proszę samodzielnie dokonać wyboru, o ile ktoś ma taką potrzebę.

 mater_rozpak_6685462_CRQh_mk_mater_misericordiae_NET19_4

Walcząca z biesami

Dzieła prowincjonalnych, nieznanych autorów, mają inne zalety. Przejmują szczerością, a pewna doza naiwności dodaje im uroku.

Trudno nie uśmiechnąć się, zarazem nie wzuszyć na przedstawienie Marii Wspomożycielki, która batoży straszliwego czarta porywającego nagie pacholę. To ilustracja XIV-wiecznej legendy, wedle której matka krnąbrnego malca w chwili gniewu posłała go do… diabła, a ten upomniał się o swoje.

Malowidło Niccolo di Liberatore (ok. 1468) miało być umieszczone na na sztandarze procesyjnym, ku przestrodze impulsywnych matek.

Jak wiadomo, Matka Boska rozumie ludzkie słabości. Dlatego przygarnia pod swój płaszcz niejedną nieszczęśliwą duszyczkę. Wielu artystów podejmowało ten wątek, ukazując Marię jako monument, do stóp której tulili się maleńcy wierni, z podziałem na płcie: panie po jednej, panowie po drugiej stronie potężnej Orędowniczki. Powodami oddania się Matce pod opiekę najczęściej były kataklizmy, pomory i zarazy. Cóż, jak trwoga, to do Boga. Ze wstawiennictwem Marii.

 

 

„Maria Mater Misericordiae” – Muzeum Narodowe w Krakowie, od 24 czerwca do 9 października 2016.

 

Tekst (nieco krótszy) ukazał się w Rzeczpospolitej

22
Jun

Kiedy nagość przestała być grzechem (o wystawie „Brescia. Renesans na północy Włoch” w warszawskim Muzeum Narodowym)

Udostępnij:

W stołecznym Muzeum Narodowym wystawa, jakiej dawno nie było w Polsce. Pół setki wspaniałych malowideł z XVI stulecia, czyli cinquecenta. Faza, gdy sztuka odrodzenia uzyskała doskonałość porównywalną z klasycznymi arcydziełami.

Do pokazu wybrano obiekty sygnowane przez tak wielkie nazwiska jak Rafael, Tycjan, Tintoretto, Lotto, Moroni. Są też dzieła artystów mniej znanych, lecz zasługujących na umieszczenie w towarzystwie geniuszy.brescia-renesans-na-polnocy-wloch-moretto-–-savoldo-moroni-rafael-–-tycjan-–-lotto-muzeum-narodowe-warszawa-2016-05-27-576x502  9_MNW_Brescia.-Malarstwo-polnocy-Wloch.-Moretto_Savoldo_Moroni_Rafael_Tycjan_Lotto brescia-renesans-na-polnocy-wloch-moretto-–-savoldo-moroni-rafael-–-tycjan-–-lotto-muzeum-narodowe-warszawa-2016-05-27-001-576x718   z20130788ICR,Giovanni-Gerolamo-Savoldo--Brescia-1480-1485IER---po-

Eksponaty wypożyczone z Pinakoteki w Brescii i Accademii Carrara w Bergamo, dopełnione dziełami z polskich muzeów. Plus meble z epoki, majoliki, szkła, zbroje, starodruki oraz rozmaite luksusowe przedmioty. Wszystko w wysmakowanej, inteligentnej oprawie.

Joanna Kilian, kuratorka ekspozycji, zaprosiła do współpracy słynnego scenografa teatralnego Borisa Kudličkę. Wspólnie wykreowali zachwycający wystawowy spektakl. Inscenizacja nawiązuje do przeszłości aluzyjnie, lekko, wręcz poetycko. W tej konwencji nie dziwi błękitny motyl, który unosi się przed jednym z obrazów.

 

Na początku były proporcje

Ekspozycję otwiera relief, wyryty w przezroczystej płycie. Przedstawia… ideę. Geometryczne figury oddają zasadę złotego podziału, wzorzec proporcji doskonałych. Przykładem – „Chrystus błogosławiący” Rafaela.

z20190652Q,Rafael---Chrystus-blogoslawiacy---ok--1505-1506

Podobno jest to autoportret „boskiego” artysty, który poza talentem wyróżniał się klasą i urodą. Popatrzmy: młoda, niemal dziewczęca twarz o regularnych rysach, zamyślone oczy, powściągliwe gesty. Niedużego formatu wizerunek zdaje się świecić, nie tylko za sprawą oświetlenia. Taki efekt osiągnął Rafael dzięki zastosowaniu złotego podziału oraz wspaniale zrównoważonym barwom.

Arcydzieło Rafaela istotne jest dla wystawy również z tej racji, że uświadamia wpływy tego pracującego w Rzymie artysty na inne włoskie ośrodki. Wypada też przypomnieć, że oprócz Rzymu i Florencji wyróżniała się Wenecja. Promieniowanie potężnej Serenissimy dosięgało miasta i ośrodki położone w północnych częściach kraju. Nie można też pominąć oddziaływania Mediolanu, gdzie przez dwie dekady pracował wszechstronny Leonardo.

Wprawdzie jego dzieł nie zobaczymy w Warszawie, za to wpływy – jak najbardziej. Wystarczy rzut oka na „Zwiastowanie” Alessandra Bonviciniego zwanego Morettim, by je dostrzec. Szlachetny typ urody Marii i archanioła Gabriela, ujęcie postaci, miękkość światłocienia, a nawet górski krajobraz rozciągający się za oknem – wszystko świadczy o podziwie autora dla osiągnięć da Vinci.

Malowidła Morettiego umieszczono w salach poświęconych sztuce religijnej. Aurę sacrum podkreśla i współtworzy „niematerialna” szklana kolumnada, zwieńczona łukami arkad, ledwo zarysowanymi cienką, ażurową konstrukcją. Aluzja do renesansowej architektury, której proporcje dawały wrażenie harmonii z naturą.

Nic co ludzkie

Włoskie malarstwo epoki odrodzenia powszechnie jest uważane za szczyt artystycznego kunsztu, połączonego z intelektualnymi wyżynami. Mistrzowie cinquecenta współtworzyli kulturalny klimat tamtych czasów; zmieniali obyczajowość, mentalność, rozumienie świata. Uświadamiali, gdzie jest miejsce człowieka, najdoskonalszej kreacji Stwórcy.

To również starali się podkreślić autorzy pokazu, grupując eksponaty tematycznie. Osobną przestrzeń wyznaczyli portretom. Poczesne miejsce przypada wizerunkom pędzla Giovaniego Battisty Moroniego. Można podziwiać jeden z najsłynniejszych konterfekrtów autorstwa Moroniego – pełnopostaciową podobiznę Giana Grumellego. Młody, przystojny bohater pozuje w wykwintnym jedwabnym stroju koloru koralowego. Zaróżowione policzki świadczą o jego jurności i zdrowiu; wyraz oczu dowodzi pewności siebie i spokoju, zaś atrybuty zdradzają intelektualno-artystyczne zainteresowania.

Nie gorzej niż Moroni czy inni mistrzowie portretu, jak Tycjan i Tintoretto (też obecni na wystawie) umiała przedstawić charakter, emocje i upodobania modeli Sofonisba Anguissola, brescia-renesans-na-polnocy-wloch-moretto-–-savoldo-moroni-rafael-–-tycjan-–-lotto-muzeum-narodowe-warszawa-2016-05-27-002-576x656jedyna kobieta-malarka w zestawie i osobliwość w tamtych czasach. Na autoportrecie widzimy ją przy sztalugach, z pędzlem w ręku; na obrazie „Gra w szachy” oglądamy jej trzy siostry.z20130784IH,Sofonisba-Anguissola---Cremona-1532---Palermo-1625

Wszystkie panny, córki patrycjusza z Cremony, otrzymały staranne wykształcenie, co odzwierciedla gra, którą się zajmują: szachy uchodziły za symbol mądrości.

Mitologia seksu

Prezentację zamykają dzieła o lekko erotycznym zabarwieniu. Akty pięknych ludzi były renesansową nowością. Pretekstem do ich malowania stała się mitologia klasyczna. Popyt na tę tematykę nakręcały… śluby, albowiem dzieła z roznegliżowanymi paniami w idyllicznym pejzażu często zamawiano na prezent dla młodożeńców.

Wśród rozebranych krasawic prym wiodła Wenus; płeć przeciwną reprezentowali głównie Apollo i Adonis. Często w towarzystwie bogów pojawiały się putta, wpatrzone z uwielbieniem w nagusów, a nawet rwące się do obłapki – jak figlarny Amor na wielkim płótnie Moretta, obejmujący „swoją” Wenerę za kolanko. Znacznie bardziej swobodna wydaje się bogini piękności wyobrażona przez Parisa Bordone.

cfb5dd42-4e72-46ad-a3d8-0b59f8a0df42

Leży frontem do widza, nawet nie starając się zakryć najintymniejszą część ciała. Te gorące sceny przeznaczone umieszczano w alkowach, by podsycać namiętność. Niektóre kompozycje pełniły też funkcje dydaktyczne: co za dużo, to niezdrowo!

Najwięcej frajdy mieli artyści: wreszcie bezkarnie odtwarzali wdzięki młodych modelek. Od tamtej pory akt wszedł na stałe do repertuaru artystycznych studiów.

Dzięki ci, Wenus!

Brescia. Renesans na północy Włoch – Muzeum Narodowe w Warszawie, wystawa czynna od dziś do 28 sierpnia

Tekst ukazał się w „Rzeczpospolitej” 06.06. 2016