Category: sprzedane/wylicytowane

02
Dec

(dy)wany ze sztuką – sztuka latania

Udostępnij:

VI charytatywna aukcja sztuki współczesnej / na rzecz dzieci z autyzmem Stowarzyszenie Aperio i CK Zamek / 100 pozycji w katalogu + 1 bonus

21 listopada 2015 r. / Poznań, godz. 16.00

A w tym samym dniu jeszcze:

aukcja map i widoków Polski i Europy, Sopocki Dom Aukcyjny / Gdańsk, godz. 17.00

XXIV Aukcja Wilkiego Serca / Kraków, godz. 17.00

1 Aukcja sztuki współczesnej / Dom Aukcyjny DNA / Kraków, godz. 19.00

II Aukcja Sztuki Najnowszej Sanus Per Artem, POLSWISS ART / Warszawa, godz. 19.00

Ktoś to ogarnia?

Idąc na aukcje, w remontowanym częściowo hotelu Mercure, robotnicy taczkami wywożą gruz do kontenera po pociętych dywanach. Dalej skrótem przez Ogród Różany przedzieram się przez dywan jesiennych liści. W Centrum Kultury Zamek, w sali pod Zegarem, ekspozycja prac a jakże, na dywanach.

 

Centrum Kultury Zamek, sala pod Zegarem

Centrum Kultury Zamek, sala pod Zegarem

 

Zaczęto z lekkim, 30-minutowym opóźnieniem, jak nie w Poznaniu. Dalej przemowy nie koniecznie na dywanach. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak (obecny również na sali) przekazał na aukcję charytatywną obraz Dariusza Milińskiego “Na jedną okiennicę otwarta”. I tym obrazem zaczęto. Wylicytowany za 2,3 tys. czyli niewiele mniej, niż zapłacił za niego Prezydent kilka lat temu. No cóż – bywa i tak.

Martwa natura (lot.1) Łukasza Huculaka, tempera na papierze. zrobiła się martwa dopiero za 1,3 tys. Chłopczyk i dziewczynka (lot.4) Sylwestra Ambroziaka, tusz na papierze, za 700 zł. Złoty (lot. 9) duetu Monika Czekańska i Michał Sarnowski, technika własna, zarobił też kilka złotych, a dokładnie 600 zł. Lekcja latania (lot.11) Pawła Króla, piórko tusz na papierze akwarelowym, poszybowała do 1,8 tys. Światło (lot.16) Aleksandry Gieragi,  akryl na płótnie, jakby zabrakło prądu za 400 zł. Nosorożec (lot.21) Viktorii Friedrich, akryl na płótnie, wziął na róg 900 zł. Z serii Kolorowe szkice (lot. 22) Urszuli Król, olej na płótnie, ze szkicu zrobił się obraz za 2 tys. Wyczekiwanie (lot. 31) Stefana  Hanćkowiaka, akryl na płótnie, doczekał 1,6 tys. Z serii Twarze (lot. 36) Izy Staręgi olej, pastel na papierze, za 2,3 tys. Meloman (lot. 43) Pawła Króla, akryl na tekturze, zagrał za 2,6 tys. Rogale (lot. 50) Michała Wareckiego, akryl na płótnie, wyprostowały się za 3,8 tys.

 

Untitled, rysunek z użyciem kalki, kolaż 34,5 x 24,5 cm  sygn. na odwrociu HNZ/2005/2015

Untitled, rysunek z użyciem kalki, kolaż 34,5 x 24,5 cm
sygn. na odwrociu HNZ/2005/2015

Sztuka (lot. 52) Jadwigi Sawickiej, akryl na papierze, zubożył nowego właściciela o 3,8 tys. Bez tytułu (lot 58) Jana Berdyszaka, akryl na papierze, licytowany ostro, w końcu przez telefon zabrany za 6 tys. Praca z serii Rok w sanatorium (lot. 60) Doroty Buczkowskiej – kolaż, rysunek na papierze, wystarczy jedynie na krótki turnus bo poszedł za 1.3 tys. Untitled (lot. 67) Honzy Zamoyskiego –  kalka, kolaż – wywoławcza potem 2, 3 tys. i poszło za 5 tys.

Łącznie udało się zebrać jak dotąd rekordową kwotę 116,5 tys.

 

01
Jul

Dama bez łasiczki

Udostępnij:

Leonardo da Vinci (1452-1519) urodził się i wychował w Anchiano ‑ niedaleko miasta Vinci w Toskanii. Był nieślubnym synem notariusza ser Piera da Vinci i chłopki Cateriny. Odebrał tylko podstawowe wykształcenie. Był też leworęczny.

Malarz, architekt, filozof, muzyk, pisarz, odkrywca, matematyk, mechanik, anatom, wynalazca, geolog. Jednak to talent malarski przysporzył Leonardowi największej popularności. „Mona Lisa” i „Ostatnia wieczerza” ‑ tych tytułów nikomu nie trzeba przypominać. Do czasów dzisiejszych przetrwało 15 jego obrazów, w tym i nasz rodzynek.

autoportret (ok. 1510-1515)

autoportret (ok. 1510-1515)

„Dama z gronostajem” znana w powszechnym użyciu pod inną, zupełnie dziwą nazwą ‑ „Dama z łasiczką” .Nie wiadomo dlaczego. To przecież dwa zupełnie inne zwierzęta. Obraz powstał około 1489-90, malowany był 7 lat z powodu prokrastynacji (choroby geniuszy ‑ patologicznej tendencji do nieustannego przekładania pewnych czynności na później). Dlaczego pozwalano mu na te kaprysy? Dlatego że, był po prostu dobry.

Portret został wykonany w technice olej i tempera  na desce orzechowej o wymiarach 54,7 x 40,3 cm + rama. Przedstawia Cecilię Gallerani, kochankę księcia Ludovico Sforzy ‑ znanego bardziej z tego, że był wujem polskiej królowej Bony Sforzy. Cecilia ma na tym obrazie 16 lat ‑ był to wymóg ówczesnej moralności. Niby wygląda to na zwykły portret, ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Sforza nie mógł poślubić kogoś z gminu ‑ to nie XXI wiek, kiedy Wilhelm ‑ potocznie zwany księciem Williamem ‑ William Arthur Philip Louis, Jego Królewska Wysokość książę Cambridge, hrabia Strathearn, baron Carrickfergus wstępuje w związek z wcale niewysoko urodzoną Kate Middleton.

W czasie portretowania Cecilii prowadzono już pertraktacje w sprawie mariażu Ludovica z Beatrice d’Este. Leonardo da Vinci nie mógł w związku z tym ukazać kochanków splecionych w miłosnym uścisku. Trzymany przez portretowaną gronostaj jest zawoalowanym przedstawieniem tej sytuacji. Nazwa galée zawierająca się w nazwisku Gallerani jest nawiązaniem do nazwiska, ale też po grecku oznacza gronostaja. Zwierzę to jest też symbolem, królów i władców ‑ można zadać sobie pytanie dlaczego ono, przecież jest tyle innych zwierząt?. Prawdopodobnie ze starożytnej legendy ‑ zaobserwowano, że kiedy weźmiemy gronostaja, przyprzemy go do muru i w końcu umożliwimy mu ucieczkę przed śmiercią, otwierając przed nim drogę z błota, to prędzej umrze, niż pobrudzi swoje białe futro. Dlatego gronostaj pasował idealnie do symbolu władzy królewskiej. Chociaż z tą czystością królów bywało różnie. Patrząc na Ludwika XIV, króla Słońce ‑ Roi-Soleil ‑ to akurat on z czystością miał mało wspólnego. Śmierdział jak dworzec PKP Warszawa Wschodnia przed remontem i pewnie gdyby to jego przyparto do muru i dano mu jedyną szansę ucieczki przez kąpiel ‑ też wolałby zginąć. Do końca życia twierdził, że choroby są powodowane przez mycie.

Zwierzę jest również czytelnym symbolem Ludovica Sforzy, nazywanego przez współczesnych „Ermellino” czyli gronostaj, w nawiązaniu do prestiżowego Orderu Gronostaja, którego był kawalerem, i którego używał jako swojego godła. Przez długi czas obecność zwierzęcia uznawano za naturalny, dekoracyjny fragment obrazu. Dopiero krytyczna analiza ikonografii w XX wieku dała najbardziej prawdopodobną interpretację dzieła. Jest też hipoteza, iż gronostaj może być pojmowany jako alegoria macierzyństwa, gdyż zgodnie z sięgającą antyku teorią ułatwiał rozwiązanie. Autor umieścił zwierzątko w taki sposób, by zakrywało brzemienność modelki (nosiła ona syna Ludovica ‑ Cesare’a) jednocześnie w symboliczny sposób mówiąc o jej „błogosławionym stanie”. Taka interpretacja dzieła spotkała się z powszechnym uznaniem historyków sztuki, przekreślając zarazem dawne teorie o „realistycznym” malarstwie portretowym, które nie zawierało złożonych elementów alegorycznych czy symbolistycznych.

Portret damy z gronostajem

Portret damy z gronostajem

Badania radiograficzne obrazu, przeprowadzone w 1992 w Waszyngtonie potwierdziły, że teraźniejsze czarne tło kryje pierwotny szaro-niebieski rysunek. Prawdopodobnie był on niewykończony lub sprawiał takie wrażenie, więc zamalowano tło czarną, nieprzejrzystą farbą, która miejscami łamie miękką linię konturu.

A żeby sprawę jeszcze skomplikować!

Francuski naukowiec po trzech latach analizowania obrazu „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci odkrył, że malatura była zmieniane przez mistrza włoskiego renesansu dwa razy. Dama początkowo nie miała gronostaja, a potem trzymała na rękach zwierzę z zupełnie innym futrem. Technika LAM daje nam możliwość obierania obrazu jak cebuli ‑ opowiadał o swojej metodzie Pascal Cotte. Aż do teraz przez 500 lat sądzono, że arcydzieło od zawsze przedstawiało kobietę trzymającą zwierzę. Trzy lata badań, trzy różne obrazy.

dama 3

Inżynier Pascal Cotte przez trzy lata używał techniki odbijania światła w analizie jednego z najsłynniejszych obrazów da Vinciego.

Udowodnił, że da Vinci zmieniał zdanie kilka razy, nie tylko dodając gronostaja, ale też częściowo zmieniając kolor szat pozującej mu Cecilii Gallerani.

Pascal Cotte wyjaśnił, że dokonanie odkrycia umożliwiła mu technika badania, którą sam opracował. Nazwał ją „metodą rozszerzania warstw”” (Layer Amplification Method ‑ LAM). Polega ona na rzucaniu bardzo mocnego, ostrego światła na malaturę i mierzenia siły jego odbicia przez bardzo czułą kamerę. Dzięki tej technice i wnikliwej obserwacji Cotte mógł zajrzeć „w głąb” obrazu Leonarda i ”wydobyć” poprzednie wersje ‑ niewidoczne gołym okiem.

Jak to się stało, że w kraju, gdzie pociągi jeżdżą dłużej niż przed wojną, mamy jeden z 15 obrazów jednego z najwybitniejszych artystów?

W 1800 roku obraz zakupił książę Adam Jerzy Czartoryski i sprezentował go swojej matce, Izabeli Czartoryskiej (w młodości znanej ze swobody obyczajów, wśród jej kochanków byli m.in. król Stanisław August Poniatowski i Mikołaj Repnin, poseł rosyjski w Warszawie). Obraz wylądował w  Puławach w Domu Gotyckim. W czasie powstania listopadowego został wywieziony do Paryża. Ok. 1880 roku wraca do Krakowa, gdzie w 1939 roku zostaje zagrabiony przez okupantów niemieckich, by następnie służyć jako dekoracja wawelskiej rezydencji gubernatora Hansa Franka. Wywieziony do Niemiec, skąd w 1946 roku wraca do Krakowa.

W 2014 roku zainteresowanie mediów wzbudziły roszczenia, jakie Fundacja Książąt Czartoryskich wysunęła wobec organizatorów konkursu graficznego, w którym wykorzystano cyfrową przeróbkę obrazu. Fundacja wyjaśniła, że „korzystanie z reprodukcji obrazu” wymaga zgody Fundacji „bez względu na kwestię istnienia praw autorskich”, co wzbudziło liczne kontrowersje. w odpowiedzi udzielonej autorowi przeróbki Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wyjaśniło jednak, że obraz znajduje się w domenie publicznej a Fundacji przysługuje jedynie prawo własności do obrazu jako rzeczy, a nie do twórczości utrwalonej na tym obrazie.

Jest jednym z najcenniejszych krajowych muzealiów i jedynym dziełem artysty w Polsce. W 2011 roku podczas podróży po Europie ubezpieczono go na 300 mln euro.

 

17
Jun

Kolekcja egoisty – La collection égoïste

Udostępnij:

„Arsène Lupin muzeów” – Stéphane Breitwieser (rocznik 1971).    Niczym niewyróżniający się Francuzki kelner z Bazylei w wolne od pracy dni jeździ po galeriach, muzeach i kościołach w siedmiu krajach. Kradnie z nich najcenniejsze dzieła.

Stéphane Breitwiese

Stéphane Breitwiese

Pierwszej kradzieży dokonuje w 1995 roku podczas wizyty w średniowiecznym zamku Gruyères  w  szwarcarskich Alpach. Miejscowość znana bardziej z produkcji sera Gruyère. Kradnie często na „chybił trafił” , bez żadnych przygotowań. Przez siedem lat jest bezkarny. Jego łupem pada ponad dwieście trzydzieści dzieł sztuki, w tym bezcenne obrazy Cranacha, van Dycka, Brueghela. Policja pozostaje bezsilna. Może dlatego, że złodziej nie odsprzedaje łupów, ale gromadzi w domu, ciesząc oczy ich widokiem.

Większość dzieł po prostu wyjmuje z ram i wynosi pod płaszczem. Najcenniejszym dziełem, które skradł Breitwieser, był obraz Lucasa Cranacha Starszego „Cleves Sybilla, księżna Cleves” z małego muzeum w Baden-Baden. Jego wartość szacowana jest na 5-5,6 mln funtów. Breitwieser wykazuje szczególne zamiłowanie dla sztuki flamandzkiej XVI i XVII wieku. Cały czas utrzymuje, że kradnie nie dla zysków ze sprzedaży, ale po to by zgromadzić prywatną kolekcję sztuki.

Lucas Cranach Starszy „Cleves Sybilla, księżna Cleves”

Lucas Cranach Starszy „Cleves Sybilla, księżna Cleves”

Wpada głupio. Zostaje złapany w listopadzie 2001 roku dzień po kradzieży w muzeum w Lucernie. Wraca na miejsce przestępstwa, a zatrzymuje go grupa staruszków. Na wieść o aresztowaniu jego matka mieszkająca w Miluzie cześć obrazów niszczy, a część wyrzuca do przepływającego nieopodal kanału Rodan–Ren. Nurkowie odnajdują tylko część kolekcji – do dziś odnaleziono około 60 obrazów. Reszta prawdopodobnie została zniszczona, choć jednak zostać sprzedana. Do tej pory nie odnaleziono następujących cennych dzieł: „Cheat Profiting From His Master” Pietra Breughla Młodszego , „ Dwaj mężczyźni” Antonie Watteau,„Śpiący pasterz” Françoisa Bouchera, oraz „Maria, królowa Szkotów” Corneille’a de Lyona.

Tak dziwny scenariusz nie miałby szans w jakimkolwiek studiu filmowym. Historia ta jednak wydarzyła się naprawdę. Łączną wartość zagrabionych dzieł ocenia się bardzo różnie, od 40 mln do nawet 1,4 mld dolarów.

To z jednej strony intrygujący psychologiczny obraz samotnego przestępcy działającego nie dla zysku, lecz z miłości do sztuki. Z drugiej – powszechnej i niewiarygodnej wprost lekkomyślności oraz braku nadzoru w muzeach gromadzących niezwykle cenne obiekty. Dobrze pamiętamy historię jedynego obrazu Claude’a Moneta Plaża w Pourville w Poznańskim Muzeum Narodowym z 2000 roku. A także niemocy specjalnych policyjnych formacji powołanych do ścigania złodziei dzieł sztuki.

7 stycznia 2005 roku skazany przez sąd w Strasburgu na3 – słownie trzy lata więzienia (raczej śmiech), z czego musiał odsiedzieć 26 miesięcy. Na kary więzienia zostały skazane także jego matka Marielle Schwengel (3 lata, z czego odbyła karę 18 miesięcy) oraz jego dziewczyna Anne-Catherine Kleinklauss (18 miesięcy, z czego wystarczyło 6 miesięcy by wyjść na wolność).

W dniu ogłoszenia wyroku Breitwieser próbował popełnić samobójstwo w swojej celi, ale został uratowany przez strażników więziennych.

15
Jun

Austriacka Mona Lisa

Udostępnij:

Portret Adeli Bloch Bauer – jedno z najważniejszych dzieł nowej ery – autorstwa Gustawa Klimta, olej, płótno 138 x 138 cm, ukończony w 1907 roku cztery lata po złożeniu zamówienia. Plotki głoszą, że to bliższy związek pomiędzy malarzem a modelką był przyczyną przedłużającej się realizacji zlecenia. Jako jedyna kobieta pozowała temu artyście do obrazu dwa razy. Żyła w Wiedniu – stolicy Art Nouveau i należała do wiedeńskiej śmietanki towarzyskiej. Była bogata nie tylko z domu (jej ojciec był żydowskim bankierem), ale i z małżeństwa (jej mąż – Ferdynand Bloch-Bauer był potentatem przemysłu cukrowego, było to małżeństwo aranżowane, Adela w momencie ślubu miała 18 lat). Obraz wisiał na ścianie okazałego pałacu leżącego na wiedeńskiej Elisabethstrasse.

Portret Adeli Bloch-Bauer I / 1907
Portret Adeli stanowi zapewne koronne dzieło wśród kobiecych portretów Klimta. Zainspirowany przykładem przedstawionej na mozaikach w bazylice San Vitale w Rawennie cesarzowej Teodory z VI wieku. Klimt wystawił pomnik uwielbienia kobiecego piękna z rozmachem godnym władczyni. Pokrycie dużych powierzchni obrazu złotem przy daleko idącej eliminacji koloru oraz znajomość artystycznej tradycji tworzą tę wyjątkową aurę, odróżniającą wiedeńską secesję od podobnych nurtów w sztuce innych europejskich ośrodków. Jednocześnie szczegółowo i precyzyjnie namalowana twarz Adeli Bloch-Bauer sprawia, że przedstawiona na portrecie kobieta nie staje się anonimowa i nie znika za uniwersalnym przesłaniem dzieła. Mimo wszystko, niewiele osób kojarzy, że jest to portret Żydówki. Adela i Ferdynand Bloch-Bauer byli uznanymi koneserami i mecenasami sztuki, jeszcze długo przed wybuchem wojny.

O Gustavie Klimcie, który nigdy się nie ożenił i mieszkał z matką aż do jej śmierci, krążyły po Wiedniu przełomu wieków niezliczone plotki, przypisujące mu romanse zarówno z modelkami, jaki i mieszczańskimi zleceniodawczyniami jego obrazów. Klimt, którego możemy zobaczyć na fotografiach ubranego w swój przypominający mnisi habit – kitel, najczęściej w surowej, pełnej dystansu pozie, miał podobno 14 nieślubnych dzieci.

Gustav Klimt

Gustav Klimt

Kiedy Klimt pracował na portretem, na akademie sztuki zdawała trójka młodych adeptów. Egonowi Schiele i Oskarowi Kokoschce udało sie zrobić karierę. Trzecim  był nieśmiały osiemnastolatek Adolf Hitler.

Wiele lat później Oskar Kokoschka powiedział: „ciekawe, co by było, gdyby to on odniósł sukces w malarstwie, a nie ja – na pewno nie było by tylu nieszczęść,  no może poza kilkoma bohomazami”.

Nie można powiedzieć, że Adolf Hitler był utalentowanym artystą. On sam miał inne zdanie – twierdził, że jest genialnym malarzem, którego nikt nie potrafi zrozumieć. Większość ówczesnych wykładowców była pochodzenia żydowskiego i stąd też mógł się wziąć jego antysemityzm. I jak to zwykli robić niezbyt utalentowani pseudoartyści, zaczął negować wszystko, co wiązało sie z nowym nurtem w sztuce. Nie mógł uwierzyć, że Żydzi czy Afroamerykanie są zdolniejsi od niego. Nie rozumiał, dlaczego nikt nie wierzy w jego talent, a ludzie pokroju Kandynskiego zdobywają sławę.

W 1937 roku mówił: „najwyższy czas oczyścić matkę ziemię z tego pseudointelektualnego bełkotu, który nie rozumie i nie potrafi docenić istoty prawdziwej sztuki”. Zaczął od skonfiskowania znakomitych dzieł van Gogha, Matisse’a, Picassa, które wystawiono na aukcji i sprzedano po bardzo niskich cenach.

Gdy naziści wkroczyli do domu Bloch-Bauerów i wyrzucili ich na bruk, uciekająca rodzina musiała zostawić większość obrazów i innych przedmiotów: biżuterię, zastawę stołową, stradivariusa, a także prezent ślubny od Ferdynanda dla Adeli, wspaniały, diamentowy naszyjnik, który zdobi szyję kobiety obrazie Klimta. Również ten naszyjnik został zagrabiony i trafił w ręce żony Hermanna Göringa, Emmy.

Z testamentu Adeli wynikało, że chciała, by po śmierci męża obrazy  trafiły do galerii narodowej, jednak nie przypuszczała, że wcześniej zostaną skradzione. Ferdynand uciekł w 1939 do Szwajcarii i tam zmarł bezdzietnie w 1945 roku. Po wojnie obrazy zgodnie z testamentem trafiły do muzeum.

W Austrii Hubertus Czernin, dziennikarz śledczy (który wcześniej ujawnił nazistowską przeszłość austriackiego prezydenta Kurta Waldheima), w oficjalnych archiwach odkrył dowody na to, że Ferdynand Bloch-Bauer zapłacił za obrazy w tym za „Złotą Adelę- a zatem to on, a nie Adela  był ich prawowitym właścicielem. Znaleziono też jego testament, w którym Ferdinand pozostawił swój majątek spadkobiercom, a nie państwu austriackiemu.

Siostrzenica, Maria Altmann, podjęła starania o zwrot rodzinnego majątku. Najpierw chciała odzyskać tylko pejzaże malowane przez Klimta („Jabłoń”, „Brzozowy las”i „Domy w Uterach”), darowując wspaniałomyślnie słynne portrety kolekcji narodowej. Nie doszło do porozumienia. W 1999 roku sprawa trafiła do sądu. W efekcie Austria musiała oddać pięć dzieł najwybitniejszego przedstawiciela austriackiej secesji o łącznej wartości 150 milionów dolarów, ponieważ nie zdołano zebrać pieniędzy na ich odkupienie.

Z Austrii obraz ten trafił na wystawę prac Klimta do Los Angeles. Do walki o możliwość kupna portretu stanęli dwaj amerykańscy kolekcjonerzy: Eli Broad i Ronald Lauder . Zwycięzcą okazał się nowojorski milioner Ronald Lauder (syn Estee Lauder, założycielki słynnej spółki kosmetycznej) oferując 135 mln dolarów, a portret trafił do jego „prywatnego” muzeum, Neue Galerie Maria Altmann nie kupiła sobie nowego samochodu ani nie odnowiła domu, a większość pieniędzy przeznaczyła na cele charytatywne. Twierdziła, że w tej sprawie nigdy nie chodziło jej o pieniądze: chciała pokazać Austrii, że naprawdę jest coś takiego jak sprawiedliwość. 

już na ekranach film „Złota dama”

 

28
Apr

moje obrazy to oryginały, nie kopie – tylko sygnatury były fałszywe …

Udostępnij:

Wolfgang Beltracchi – fałszerz czy artysta ? Oszust czy geniusz?

„Moje obrazy to oryginały, nie kopie. Tylko sygnatury są fałszywe.“

Wolfgang Beltracchi na świat przyszedł jako Wolfgang Fischer 4 lutego 1951r. w Höxter , dorastał w Geilenkirchen. Ojciec był konserwatorem sztuki. Beltracchi, ojciec dwójki dzieci i były hipis, dość wcześnie rzucił szkołę. Żonę Helene poznał w 1992r. W następnym roku wzięli ślub, przyjął jej nazwisko i uczynił ją swoją wspólniczką. Sprzedawała obrazy, tłumacząc, że pochodzą ze zbiorów jej dziadka – Wernera Jagersa, niemieckiego przemysłowca. Robili fałszywe zdjęcia – używając starego aparatu i przedwojennego papieru – przedstawiające jego zmarłą żonę, Josefine Jagers. Ubrana w strój z epoki, Helene w roli babki pozowała na tle ściany z fałszywymi obrazami z kolekcji.

Helene Beltracchi w roli babki pozowała na tle ściany z fałszywymi obrazami z kolekcji / na ścianie na lewo jest fałszywy Fernand Leger; po prawej jest fałszywy Max Ernst

Helene Beltracchi w roli babki pozowała na tle ściany z fałszywymi obrazami z kolekcji / na ścianie na lewo jest fałszywy Fernand Leger; po prawej jest fałszywy Max Ernst

Niezwykłe w jego historii jest to, że nie wykonywał kopii prac, tylko malował nowe, wykorzystując wiedzę na temat warsztatu, życia i dorobku artystycznego twórców. Do każdego wykonanego dzieła wymyślał jego historię: okoliczności powstania, poszczególnych właścicieli, powody, dla których ma zostać sprzedany itp. Każdy fałszywy obraz miał swoją fałszywą metrykę, na tyle wiarygodną, że nie budziła ona żadnych zastrzeżeń ani wybitych rzeczoznawców, historyków sztuki, właścicieli galerii czy renomowanych muzeów. Do dzisiaj nie wiadomo, ile z oglądanych w muzealnych salach lub zamkniętych w sejfach obrazów wyszło spod ręki niemieckiego fałszerza, bo nikt nie chce przyznać się do blamażu i braku kompetencji.

Beltracchi, autor jednego z najbardziej spektakularnych fałszerstw dzieł sztuki w dziejach współczesnych Niemiec, został skazany na 6 lat więzienia. Przez niektórych uważany  za bohatera – który obnażył skorumpowany system.

Niemieccy śledczy zidentyfikowali do tej pory ok. 55 prac. W wywiadzie, jakiego udzielił “The Sunday Times” stwierdził, że w ciągu blisko 40-letniej kariery podrobił setki obrazów przypisywanych największym artystom ostatnich 5 wieków – od Bruegela po Matisse’a.

 

Wolfgang Beltracchi w filmie dokumentalnym „Die Kunst der Fälschlung“

Wolfgang Beltracchi w filmie dokumentalnym „Die Kunst der Fälschlung“

 

https://www.youtube.com/watch?v=mzEsZlzSr8Y

Beltracchi nigdy nie zdradził, gdzie można oglądać jego prace, ale wiemy że większość prac sprzedał w Wielkiej Brytanii, Ameryce i Japonii – zawsze za pośrednictwem renomowanych domów aukcyjnych i znanych marszandów. „Wielcy“  znawcy sztuki przez wiele dekad potwierdzali autentyczność obrazów pędzla Beltracchiego, często uznając je za najlepsze dzieła podrabianych malarzy.

Werner Spies (ur. 1937) – znawca sztuki w latach 1997-2000 dyrektor Centre Georges Pompidou, który przyjaźnił się z Picassem i Maxem Ernstem, nie tylko sam potwierdził autentyczność siedmiu fałszywek, ale jeszcze napisał o nich eseje!

Dorothea Tanning (1910 – 2012) – była żona Ernsta – malarka, rzeźbiarka nazwała jeden z obrazów Beltracchiego “najpiękniejszym dziełem” jej zmarłego męża. W tym przydadku można posunąć się o stwierdzenie iż wiek „zrobił swoje…“ ale było wielu innych

Beltracchi twierdzi, że namalowanie obrazu w stylu niemal dowolnego artysty, zajmuje mu najwyżej dwa dni.

Helene w jednym z wywiadów wspomina, jak któregoś razu, idąc ulicami Paryża z podrobionym Matisse’em pod pachą, wpadła w paranoję, że śledzi ją policja. Chciała  ”zgubić” zawinięty w papier obraz w metrze i kawiarni, ale za każdym razem przechodnie uprzejmie zwracali jej uwagę, że zapomniała pakunku. W końcu ukryła obraz pod stertą rzeczy należących do bezdomnego.

Przed aresztowaniem w 2010 r. Beltracchi próbował kupić pałac w Wenecji, gdzie zamierzał spędzić pozostałe lata życia, malując w obrazy stylu mistrzów renesansu. Niestety , plany pokrzyżowała mu pewna galeria, która zleciwszy chemiczny test obrazu przypisywanego ekspresjoniście Heinrichowi Campendonkowi, gdzie wykryto ślady współczesnego pigmentu. Wszczęto śledztwo na ogromną skalę, zakończone aresztowaniem i skazaniem małżeństwa i trójki ich wspólników. Helene Beltracchi wyszła już na wolność; Wolfgang skończy odsiadywać wyrok w tym  roku, po odbyciu 2/3 kary. Głośny proces przyniósł fałszerzowi taką sławę, że jego własne dzieła sprzedają się dziś średnio za 25 tys. funtów.

W Niemczech ukazała się autobiografia Beltracchiego “Self-Portrait” (Autoportret), i powstał film dokumentalny “The Art of Forgery” / „Die Kunst der Fälschlung“ .

http://www.beltracchi-art.com/

24
Mar

z dedykacją dla “droit de suite”

Udostępnij:

Aukcja sztuki współczesnej z kolekcji Jerzego Olkiewicza i Dobrochny Strumiłło-Olkiewicz w Domu Aukcyjnym Desa Unicum – 19 marca 2015 / 64 pozycje 

Czwartkowy wieczór. Na sali pustawo – ok. 15 osób… jak nigdy. Pod młotek poszły prace 23 artystów – w tym ośmiu żyjących. Dlaczego zdecydowałem o tym napisać? Wyjaśniam poniżej.

Zdarzają się czasami na aukcjach prace z dedykacją. Wpisy te często są widoczne, ale bywają także sprytnie ukryte przez sprzedającego. Znam wiele takich przypadków. Problemu „jakby nie ma“ gdy sygnatura jest z tyłu i dopiero przy zmianie oprawy widzimy ją. Nie raz zdarzyło mi się znaleźć dedykację ukrytą np. pod passe-partout. Ale do rzeczy!

Zbigniew Makowski  (lot. 1) 21. II . 1964  akwarela, tusz/papier wyceniona na 6 tys. rozmalowała się o dodatkowe 5 tys. Tym razem chyba nikt nie pomylił z Tadeuszem?! Ten sam autor (lot. 3)  a i co było do powiedzenia powiedzieliśmy niemal wszystko… akwarela, tusz/papier z 6 tys. nie powiedziano wszystkiego, bo rozmowa trwała tyko o 1,5 tys. dłużej.

Zbigniew Makowski (ur. 1930 r.) ''i co było do powiedzenia: powiedzieliśmy niemal wszystko...'', 1963 r. akwarela, tusz/papier, 48 x 64,5 cm u dołu dedykacja : Dla Jerzego i Dobrochny Olkiewiczów - I-1964'

Zbigniew Makowski
(ur. 1930 r.)
”i co było do powiedzenia: powiedzieliśmy niemal wszystko…”, 1963 r.
akwarela, tusz/papier, 48 x 64,5 cm
u dołu dedykacja : Dla Jerzego i Dobrochny Olkiewiczów – I-1964′

I dalej ten sam autror (13 obiektów – rekord). Park  (lot. 7) kredka, tusz/papier 12 x 7 cm – reprodukcja w katalogu mogła zmylić, bo ponad dwa razy większa niż oryginał, z 2 tys. wystarczyło dodatkowe 1,2 tys. Jan Dobkowski Ułan polowy (przenośny) (lot. 14) akryl, olej/płótno z 12 tys. wynik przeniesiono na 22 tys. – reprezentowany 3 razy.

Jan Dobkowski (ur. 1942 r.) ''Ułan polowy (przenośny)'', 1975 r. akryl, olej/płótno, 148 x 147 cm na odwrociu sygnowany, datowany oraz dedykacja: 'Specjalnie Jerzemu | "Ułan polowy" (przenośny) | J. Dobkowski' oraz "Smok" | Olkiewiczowi Jerzemu Janek Dobkowski | -9-30. V. 75 Warszawa | ...'

Jan Dobkowski
(ur. 1942 r.)
”Ułan polowy (przenośny)”, 1975 r.
akryl, olej/płótno, 148 x 147 cm
na odwrociu sygnowany, datowany oraz dedykacja: ‘Specjalnie Jerzemu | “Ułan polowy” (przenośny) | J. Dobkowski’ oraz “Smok” | Olkiewiczowi Jerzemu Janek Dobkowski | -9-30. V. 75 Warszawa | …’

I dalej  Markietanka (lot. 16) akryl, olej/ płótno z 2 tys. dała zarobić dodatkowe 6 tys. Teresa Rudowicz 61/18   (lot. 17) collage, technika mieszana/papier z 4 tys. namieszało się na 9 tys. Stefan Gierowski Kompozycja dwustronna  (lot. 18) – dla mnie raczej praca dwustronna? -  gwasz /papier z 5 tys. i dodatkowy tysiąc. Jan Tarasin Kompozycja (lot.22) serigrafia/papier wyceniona na 800 zł i na tym zostało. Kazimierz Mikulski Kierunki (lot. 27) gwasz, ołówek/papier poszedł w kierunku 6 tys. a zaczynał od 2 tys. Tadeusz Brzozowski Asessor (lot. 30) tusz/papier z 6 tys. walczył do 15 tys. Tadeusz Pankek (pozycji na aukcji 8 szt.) List gończy drzeworyt/papier (lot. 34) z 1,2 tys. dotarł do adresata za 2,6 tys. I dalej Pastuch na koniu drzeworyt/papier  (lot. 35) z takiej samej wywoławczej pilnował ceny na poziomie 3,8 tys. Profil obłąkanej (lot. 36) drzeworyt/papier – obłęd trwał tylko do 2,4 tys.

Jerzy Panek (1918 - 2001) ''Obłąkana kobieta'', 1960 r. drzeworyt/papier 70 x 56 cm

Jerzy Panek
(1918 – 2001)
”Obłąkana kobieta”, 1960 r.
drzeworyt/papier
70 x 56 cm

Portret kochanki (lot. 37) rozkochał kupującego do kwoty 3,5 tys. Wesoły pies  (lot. 38) drzeworyt/papier zaszczekał za 3,2 tys.

Stanisław Wójtowicz Sen XXX (lot.44) drzeworyt /papier – nie pospano i kupujący przebudził się przy kwocie 2 tys. (wyw. 1 tys). Nikifor Krynicki Krynica Willa (lot. 54) – sytuacja śmieszna ale to na prywatnym FB zamieściłem – akwarela/papier z 800 willa zrozbudowała sie o dodatkowe 2 tys. Wojciech Krzywobłocki Ziemia – żagiel (lot. 55) serigrafia/papier z 500 pln podmuch potrwał do 1,9 tys. Lucjan Mianowski Zachód słońca (lot. 62) wschód od 900 zł do zachodu przy 2,8 tys.

To wyjątkowa aukcja, na której zdecydowana większość, a być może nawet wszystkie licytowane prace stanowiły prezent od artystów (o czym świadczą dedykacje na większości z nich – oraz wiedza, że państwo Olkiewicz zajmowali się sztuką i przyjaźnili z artystami), prowokuje zadanie ważnego pytania: Czy Desa Unicum zapłaci tym ośmiu żyjącym autorom i spadkobiercom pozostałych artystów wynagrodzenie wynikające z Art. 19 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych? Czy inne Domy Aukcyjne płacą?

Przepis ten wprowadzony do ustawy polskiej w 2001 r. w ramach implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady zobowiązuje osobę zawodowo zajmującą się odsprzedażą dzieł sztuki do zapłaty wynagrodzenia w wysokości 5% ceny sprzedaży (jeśli nie przekracza ona równowartości 50.000 euro) twórcy dzieła lub jego spadkobiercom. Więcej …

http://www.podatki.biz/artykuly/droit-de-suite-czyli-prawo-majatkowe-tworcy-i-jego-spadkobiercow-do-udzialu-w-dochodach-ze-sprzedazy-utworu_40_17635.htm

To, że Desa Unicum jak i inne domy aukcyjne zajmują się zawodową sprzedażą dzieł sztuki nie budzi chyba wątpliwości. Ale dlaczego jest to tak ważne właśnie w przypadku tej aukcji? Prawo do otrzymania tych 5% zwane “droit de suite” wprowadzono w latach 20. XX wieku we Francji, po to by także artyści, a nie tylko kolekcjonerzy i pośrednicy mogli czerpać korzyści ze wrostu cen ich prac.

Wszystkie, albo prawie wszystkie sprzedawane prace były prezentami, ich twórcy nie dostali więc za nie żadnego wynagrodzenia. Za to spadkobiercy obdarowanych i Desa Unicum zamienili te dary na gotówkę. A artyści? Pewnie nie dostaną nic.

Domy aukcyjne, w tym Desa Unicum zachowują się, jakby nigdy o tym przepisie nie słyszały. Jeśli zdaży się, że usłyszał o nich jakiś artysta, wówczas jego dzieło na aukcji oznaczone jest specjalnym symbolem (trójkąt),  który informuje, że wylicytowana cena powiększona będzie o 5%, które dopłacić musi kupujący – czyli i tak nie oni płacą.

No i taki artysta wychodzi na czarną owcę, która nie wiadomo dlaczego domaga się przestrzegania prawa. Tymczasem zapłata wynagrodzenia z tytułu droit de suite jest obowiązkiem sprzedającego i nikt tu niczego nie musi się domagać. W 2012 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przeprowadziło konsultacje społeczne na temat przestrzegania tego prawa. Zapytano wówczas dwa domy aukcyjne: Rempex i Desę Kraków. Z raportu Ministerstwa wynika, że Rempex w latach 2006-2012 wypłacił z tego tytułu 903,43 zł, a Desa Kraków aż 175 zł. Znając życie (symbol trójkąta w katalogach aukcyjnych) oraz raport Ministerstwa, trudno spodziewać się, że którykolwiek z twórców-darczyńców dostanie należne mu wynagrodzenie.

25
Feb

Sztuka pod specjalnym nadzorem

Udostępnij:

Dom Aukcyjny PolswissArt 24 lutego 2014 / 68 pozycji / XIV aukcja sztuki najnowszej

Wtorkowy wieczór zgromadził stałych bywalców, jak i zupełnie nowe postaci, ale nie tylko…

 

Henio / foto Adam Kuczek

Henio / foto Adam Kruczek

 

Wystartowano z lekkim poślizgiem. Angelika Milaniuk Spacer z chmurką (lot.1) akryl, płótno nie spacerowano zbyt długo, ze startowwych 1,5 tys. raptem 200 zł dalej. Łukasz Kocjan Zanurzenie (lot. 3) technika własna – utonęło za 2,3 tys. Agnieszka Butkowska Pustka (lot.4) olej, płótno – wcale nie na pusto licytowano do 4 tys. Joannna Pawlik, bez tytułu (lot.10) i bez walki za starową. Ilona Herc Schronienie III (lot. 13) akryl, płótno, niby spokojnie ale finał za 3,1 tys. Tomasz Mistak (lot. 17) Teoria strun akryl, płótno stała się praktyką za 3 tys. Wojciech Brewka Famme Fatale (lot.18) akryl, płótno wcale nie fatalnie, ale ku zaskoczeniu wszystkich 5,9 tys. I to był rekord tej aukcji.

 

Andrzej Folfas - Akt, 2014Nr katalogowy: 34 olej, płótno 100x100 cm

Andrzej Folfas – Akt, 2014 Nr katalogowy: 34
olej, płótno
100×100 cm

 

Sławomit Toman (lot.21) bez tytułu za 3,3 tys. Michał Jędczak (lot. 30) L’arte olej, płótno bez arte czeka nadal na właściciela. Andrzej Folfas (lot. 34) Akt przez telefon za 5 tys. Gossia Zielaskowska (lot. 35) Maybe olej, płótno nie może, a na pewno za 4,2 tys. Paulina Karopowicz (lot.41) Różowy szlafrok nie nabrał zbyt koloru wzięty za wywoławczą. Anna Zalewska Ściana ciszy (lot. 45) akryl, płótno – ciszy nie było dla kienta na sali za 2,6 tys. Sylwester Stabryła (lot. 46) Liczenie ptaków, olej płótno – nie doliczyło się niczego. Michał Szuszkiewicz Skupisko borowców (lot. 48) olej, płótno skupiło zaintersowanych nie tylko dobrą oprawą … koniec za 3,4 tys. Natalia Bażowska (lot. 58) bez tytułu olej, płótno za 2,5 tys. Janusz Szczepkowski Póżna godzina (lot.60) olej, pótno – wcale nie było tak póżno by dać 1,9 tys.

 

Jan Szczepkowski - Późna godzina, 2015 Nr katalogowy: 60 olej, płótno 100x70 cm

Jan Szczepkowski – Późna godzina, 2015 Nr katalogowy: 60
olej, płótno
100×70 cm

 

Aqualoopa / Igor Chołda (lot. 66) Miasto akryl, płótno zakorkowało się dopiero przy kwocie 2,1 tys. i to by było na tyle.

 

17
Dec

k(l)asą grubo malowane

Udostępnij:

Polswiss Art / Aukcja dzieł sztuki / 16 grudnia 2014 / 78 obiektów

Wtorkowy wieczór zgromadził spory tłum. Wolnych miejsc brak. Nie zabrakło obserwatorów, jak i kupujących. Sporo osób pod ścianami. Przedostatnia aukcja w tym roku.

Polowanie (lot.7) olej, płótno Jerzego Kossaka zaczęto gonitwą z 25 tys. a skończono trofeum wartym 3 tys. więcej. Zimowa bajka (lot. 8) technika mieszana, papier Juliana Fałata – nawet nie zaczęto opowieści za 75 tys. Nic dziwnego obraz od 2000 r. próbowano już sprzedać kilka razy, ale chętnych nadal brak. Łodzie (lot.11) pastel, papier Sotera Jaxy Małachowskiego ledwo wypłynęły z portu  za 26 tys. a podróż trwała 1 tys. dłużej. Scena myśliwska (lot. 15) olej, płótno Antoniego Kozakiewicza nie upolowała nikogo za 75 tys. Józef sprzedany przez braci (lot. 16) olej, płótno Zygmunta Sokołowskiego sporego formatu, (o ramie nie wspomnę) 163 x 244 cm . Już sprzedany za 1 milion gdy z sali włącza się licytujący, którego nie zauważył wcześniej aukcjoner i “daje” jeszcze 10 tys. Targ trwał od 800 tys. Olga Boznańska Martwa natura z białymi różami i niebieskim wazonem (lot. 20) olej, na tekturze. Tu początek rozkwitania 35 tys. koniec 8 tys. póżniej. Intymna rozmowa (lot. 22) olej, płótno Władysława Czachórskiego nie trwała za długo! Zakończyła się 10 tys. później niż jej początek wyceniony na 100 tys. Sielanka Wacława Borowskiego (lot. 25) olej, płótno rozmarzyła kupujących chyba startową ceną 120 tys.? Próbowaną ją sprzedać w 2011 r. za 250 tys. – teraz udało się to za 160 tys. Zboże Jana Stanisławskiego (lot. 31) akwarela, papier (reprodukcja w katalogu większa niż oryginał na ścianie – 11 x 7 cm) – nie znalazła żadnego rolnika chętnego na wydanie 12 tys.  Rolnik teraz szuka żony…

Autoportret z aniołem na tle łąki (tytułów kilka – Motyl, Dziewczyna z motylem, Koniec rapsodu) autor jeden Jacek Malczewski (lot. 34) olej, tektura z  kolekcji prywatnej z Poznania wyceniony na 700 tys. uleciał  za 980 tys.

Jacek Malczewski - Autoportret z aniołem na tle łąki, 1910 r.

Jacek Malczewski – Autoportret z aniołem na tle łąki, 1910 r.

Koszyk z jabłkami Tadeusza Makowskiego (lot. 35) olej, deska – może przez sytuację polityczną mimo 80 tys. nadal pozostaje do zabrania. Naga (lot. 38) olej, płótno Mojżesza Kislinga wyceniona na 900 tys. ubrana tylko w ramę. Rozebrano jeszcze bardziej, o ile było można …  do 1.220 tys. 

Mojżesz Kisling - Naga, 1920 r.

Mojżesz Kisling – Naga, 1920 r.

Kwiaty w wazonie, chryzantemy (lot. 42) olej, płótno Zygmunta Menkesa za 90 tys. nie było amatora tak samo jak w 2012 r. kiedy próbowano sprzedać ten obraz dwa razy. Powrót z połowu Leopolda Gottlieba (lot. 33) olej, płótno – tu wypłynięto za 90 tys. a powrót okazał się za 60 tys. później . Portret kobiety z rudymi włosami (lot. 44) olej, płótno Władysława Ślewińskiego ostatni raz na rynku aukcyjnym widziany w 1998 r. z kwotą 220 tys. bez zainteresowania – teraz za 200 tys. również nikt nie chciał? Wielki pożar (lot. 47) Jana Tarsina ugaszono dopiero kwotą 150 tys. (wyw. 120 tys.).

Chance in Game (lot. 54) akryl, płótno Ryszarda Winiarskiego- zmian za wiele nie było 90 tys. Faza dynamiczna II (lot. 55) olej, płótno Jana Tarsina, tu dynamicznie, bo z 6o tys. „faza” potrwała do 140 tys. SU 9 (lot. 56) olej, płótnoWojciecha Fangora – jak SU (Suchoj – rosyjski samlot szturmowy) ze 180 tys. na starcie wylądował dopiero za 350 tys. Z cyklu układy równowartościowe  (lot. 57) płótno barwione, szyte Kajetana Sosnowskiego – szyto 4 razy więcej niż zakładano. Początek krojenia za 10 tys. OB. DCCXXIII (lot. 65) olej, płótno Stefana Gierowskiego za 115 tys. (wyw. 90 tys.)

12
Dec

Re(c)kord

Udostępnij:

Desa Unicum / Aukcja sztuki współczesnej / 11 grudnia 2014 / 80 obiektów

Na dwóch poziomach tłum, niektórzy siedzą na wykładzinie. Na wszystkich poziomach telewizory, by można było zobaczyć co się dzieje. A działo się.  Zmiana – do zakupów do 100 tys. doliczane 18% powyżej tej kwoty tylko 15 %.

Autostrada dla kreta i liszki (lot.1) Stanisława Fijałkowskiego olej, płótno. Wystartowała z 35 tys. i zatrzymała się na bramce za 65 tys dla numeru 123 – klient przygotowany do aukcji  w dwa lizaki do licytacji. Pejzaż (lot. 4) Tadeusza Dominika olej, płótno z 19 tys. rozkwitał do 35 tys. M 33 (lot. 7) Wojciecha Fangora okazał się dość szczęśliwą pozycją. Nie tak dawno kupiony w Christie’s w Nowym Jorku (6 marca 2014) za 56,250 $ , zdążył zaliczyć prywatną kolekcję i znaleźć się na aukcji. Wyceniony na 280 tys. zarobił dodatkowe 100 tys. Relief nr 10 (lot. 10) Henryka Stażewskiego akryl, deska, płyta pilśniowa wyceniony na 290 tys. Nie było łatwo do 500 tys.

Henryk Stażewski / Relief nr 10, 1964 r. relief, akryl, deska/płyta pilśniowa, 72 x 72 cm (całość)

Henryk Stażewski / Relief nr 10, 1964 r.
relief, akryl, deska/płyta pilśniowa, 72 x 72 cm (całość)

 

1965/1-nieskończoności, 1965 r., Detail 2890944-2910059 (lot. 13) Romana Opałki wyceniony 1,6 miliona. Na sali zawrzało – „teraz my“  dało się usłyszeć głos znanego krakowskiego marchanda rozmawijącego z klientem  przez telefon. Końskim targiem za 1 milon 750 tys. wygrała inna osoba również licytująca przez telefon.

 

Roman Opałka / 1965/1-nieskończoności, 1965 r., Detail 2890944-2910059 akryl/płótno 196 x 135 cm

Roman Opałka / 1965/1-nieskończoności, 1965 r., Detail 2890944-2910059
akryl/płótno
196 x 135 cm

Obszar 178 (lot. 16) Ryszarda Winiarskiego akryl, deska, płyta z 120 tys. zrobiono dodatkowe 100 tys. Informel (lot. 19) Tadeusza Kantora z 1961r. podarowany przez artystę uczelni Hochschule für Bildende Künste w Hamburgu,  gdzie wtedy prowadził wykłady na wydziale malarstwa – trafia na aukcję za 90 tys. na starcie i 120 tys. na zamknięcie licytacji.

Pejzaż z wysokim niebem (lot. 21) 1953r. Andrzeja Wróblewskiego. Ta praca była już na rynku w 2006r. wyceniona na 190 tys. nie znalazła nabywcy. Kilka lat przerwy zmiana ramy (nie koniecznie na dobre) i mamy 300 tys., ale tylko na starcie – wysokie niebo było osiągalne dopiero za 480 tys. Ostra Licytacja miedzy znanym krakowskim marchandem a klientem po drugiej stronie słuchawki.

 

Andrzej Wróblewski / "Pejzaż z wysokim niebem", 1953 r. olej/płótno 80 x 101 cm

Andrzej Wróblewski /
“Pejzaż z wysokim niebem”, 1953 r.
olej/płótno
80 x 101 cm

 

Figura osiowa 100, olej, płótno (lot. 24) Jana Lebensteina kupiona w Nowym Jorku za 79 tys $ (ok. 266 tys złotych)  w 2006 roku (zaznaczmy że estymacja wtedy była 8-12 tys. $ ). Wyceniony na 190 tys. i ledwo 10 tys. więcej…

Abstrakcja (lot. 25) Jerzego Nowosielskiego z 1978 r. do 90 tys. trzeba było dołożyć jeszcze 100 tys. Porwanie Europy (lot. 27) też tego samego autora. Nie wiem kogo porwało? Był już dwa razy (raz w 2008 wylicytowany za 255 tys. a po dwóch latach za 295 tys). Teraz wyceniony na 220 tys. zyskał 50 tys więcej, nawet ta rama kryta srebrem płatkowym mu się pomogła. Vega Orion (lot. 29) akryl, płótno Victora Vasareliego z 300 tys. mamy 420 tys. Pogranicze (lot. 36) Łukasza Korolkiewicza skończyło się granicą i odprawą nie koniecznie celną za 48 tys. (wyw. 35 tys.).

Osiemnasty olej, płótno (lot. 37) z 1967r. Teresy Pągowskiej – przynajmniej trzeci raz na aukcji w ciągu 7 lat ale bez finału. Komplikacja (lot.41) olej, płótno Jana Tarasina wyjaśniła się kwotą 190 tys. (wyw. 90 tys.). Bazyliszek (lot. 44) olej, tektura Rajmunda Ziemskiego nie przykuł uwagi nikogo za 19 tys. Królik (lot. 47) asamblage Władysława Hasiora  warunkowo położył uszy po sobie za wywoławcze 18 tys. Kompozycja w białym BIO (lot. 52) z 1958 r. od 2006r. drugi raz z tą samą ceną startową 26 tys. Tym razem zarobiono dodatkowe 2 tys. Czterdzieścipięć, czterdzieściosiem (lot. 53) akryl, płótno Jerzego Kałuckiego. Żadna z tych cyfr nie była wystarczająca by stać się właścicielem obrazu wycenionego na 15 tys. Nabywca zapłacił 66 tys . Karnawał (lot. 55) olej, płótno Jana Dobkowskiego. Wejsciówka na bal 10 tys. koniec zabawy za 45 tys. I po tej pozycji na sali jaky zaczęlo się wyludniać.

Kąty geometryczne (lot. 60) akryl, płótno Józefa Robakowskiego za startowe 10 tys. Polska rodzina - trochę niekompletna brak ojca (lot. 67) Antoniego Fałata z 3,5 tys. dodatkowe 500 zł. Gocławek – Łańcuch nadziei (lot. 72) olej, płótno Edwarda Dwurnika nadzieja trwała 5 tys. dłużej niż początek za 19 tys. Akt półsiedzącej (lot. 73) olej, płótno Judyty Sobel – rozsiedział się od dokładnie jeszcze raz tyle ile oczekiwano na starcie czyli o 11 tys. Dywan na gwiazdkę (lot.76 ) Olgi Wolniak – może na gwiazdkę za wywoławcze 2,6 tys.

Dzieci pływają żabką w wodzie w jeziorze Omulew w Jabłonce (lot. 79) tempera jajkowa, płótno Marka Sobczyka nie połynął nawet za startowe 13 tys. Sztuka postkonsumpcyjna Natalii LL fotografia czarnobiała , brom, papier skonsumowana warunkowo za 7,5 tys.

21
Nov

Unikanie stanów pośrednich

Udostępnij:

Desa Unicum 20 listopada 2014 Andrzej Wróblewski – aukcja prac na papierze / 28 pozycji 

W skrócie z opisów w katalogu: 12 prac dwustronnych (w tym dwa szkice) / 6 prac w latach 2002-2011 było depozytami MNK / 16 prac pochodzenie – spadkobiercy artysty / 1 praca z kolekcji prywatnej / 18 prac nie było nigdy wystawianych / przy 20 pracach opis – oprawa , a oprawione były wszystkie… i tu niestety lekka porażka – spora cześć prac miała zakryte częściowo sygnatury …dlaczego ?  – ale za to czytamy„ praca zamontowana w passe partout, plecy wykonane z tektury bezkwasowej posiadającej atest”. Atestu nie załączono, ale do każdej z prac dołączono opinię Fundacji Andrzeja Wróblewskiego, oraz odciski palców na szybach i ramach – gratis.

Na sali jakby pusto. Dało się zauważyć kolekcjonerów, marchandów, kuratorów, a i kupujących też nie zabrakło. Katalog z profesjonalnymi coraz bardziej opisami, praca wystawiana, opisana, reprodukowana itd. Wszystko dodatkowo wzbogacone zdjęciami.

Jeszcze nie zaczęła się licytacja a już łączono się z klientami. Kajtek siedzący (lot.1) tusz, papier  z 19 tys. posiedział sobie do 38 tys. Głowa dziewczynki (lot.3) akwarela, papier i tak mimo wysokiej wyceny 60 tys. nabrała kolorów za dodatkowe 20 tys.

Andrzej Wróblewski (1927 - 1957) (Głowa dziewczynki) [Głowa dziewczynki nr 1027]

Andrzej Wróblewski (lot.3) / dwustronny
(Głowa dziewczynki) [Głowa dziewczynki nr 1027]

Szkic do rozstrzelania (lot.8) ołówek, papier z 38 tys. padł dopiero za 55 tys. dla Pani Joanny która licytowała przez telefon. Zresztą od początku aukcji “była na telefonie”. Buty, martwa natura (lot. 7) nie zaszły za daleko – 3 tys. więcej niż wywołanie. Autoportret (lot. 8) tusz, papier  dwustronny z 28 tys. rozrysował się do 48 tys. Ryba (lot. 11) ołówek, papier powiększyła raz jeszcze  swoją objętość wycenioną na 25 tys. Kompozycja abstrakcyjna zielona (lot. 13) akwarela, papier, cena (jak za mały format 16,3 x 22,7cm ) spora 45 tys. no i znowu 20 tys. więcej. Szkic do martwej natury z cebulą (lot. 15) tusz, papier z 18 tys. nie wycisnął łez, lecz tylko 2 tys. więcej. Traktor (lot.20) akwarela, gwasz, papier za daleko nie odjechał z 40 tys. Ruszył  i zatrzymał się raptem 2 tys. dalej. Sprzedaż warunkowa. Zdjęcie rodzinne (lot. 21) gwasz, tusz, papier z 48 tys. prawie jak mignięcie fleszu w aparacie mamy 70 tys.

Andrzej Wróblewski (1927 - 1957) Zdjęcie rodzinne gwasz, tusz/papier, 29,4 x 41,7 cm

Andrzej Wróblewski (lot.21) 
Zdjęcie rodzinne
gwasz, tusz/papier, 29,4 x 41,7 cm

Gość dyplomatyczny (lot.25) akwarela, gwasz, tusz, papier zaczynał od 42 tys. a delegacja zakończyła się po ostrej licytacji między osobami na sali, a tymi po drugiej stronie słuchawki kwotą 60 tys. Wylicytowano wszystko, kilka prac warunkowo.