11
Oct

Pędzlem po ekranie (o malarstwie Andrzeja Wajdy)

Udostępnij:

– Nie udało mi się zrealizować dziecięcych marzeń: nie zostałem malarzem – przyznawał Andrzej Wajda. – Chociaż nie skończyłem studiów plastycznych, jednak uważam je za podstawowe i zasadnicze moje wykształcenie, a nie szkołę filmową, którą ukończyłem… Jeżeli stoi przede mną jakiś problem, nigdy nie szukam analogii w historii kina, a zawsze w moich dawnych doświadczeniach malarskich. To tkwi w mojej podświadomości.

Bo jeśli komuś wpojono zasady rysowania i komponowania, nigdy nie wyzbędzie się malarskiego spojrzenia. Ani skojarzeń z dziełami poprzedników, których prace wzbudziły podziw, wywarły wrażenie.

Widać to w filmowym dorobku Andrzeja Wajdy: patrzył na ekran jak na płótno na sztalugach. Dbał o plastyczną urodę każdego kadru. Nawet w czarno-białych obrazach materia plastyczna odgrywała ogromną rolę, decydując o klimacie i wymowie scen.6bcf4695-af8e-4f53-a4bb-e2286d3a2a87

Mózg hydraulika

Cztery lata temu, też w październiku, otwarto w Radomiu, gdzie przez kilkanaście lat przyszły reżyser mieszkał, wystawę jego młodzieńczych prac. Uwagę zwracał portret Grażyny Otręby, pierwszej żony artysty. Stonowana, złocista paleta, z wybijającymi się na plan pierwszy plamami czerwieni: usta i berecik, zawadiacko zsunięty na bakier przez młodą elegantkę.

Ale, prawdę mówiąc, te wczesne obrazy nie wyróżniały się niczym szczególnym. Realistyczne, porządne, ale bez oryginalnego rysu. Dopiero po „odwilży” Wajda wyzwolił się z tradycyjnej konwencji. W bodaj najlepszej kompozycji z tego okresu – „Mózgu hydraulika” (1957) nietrudno dostrzec jego fascynację surrealizmem. Paradoksalnie, w późniejszych latach znów wrócił do tego, wobec czego chciał się zbuntować: do klasyki, na ekranie i na scenie.

Większą dawkę plastycznych dokonań reżysera dostarcza album „Andrzej Wajda. Rysunki z całego życia” (ukazał się 2011, wznowiony w tym roku z okazji 90. urodzin bohatera). Tu znalazło się kilkaset prac podzielonych na trzy kategorie. Dominują szkice-notatki, na szybko sporządzane podczas spotkań, podróży, codziennych wydarzeń. Widać w nich umiejętność gospodarowania przestrzenią, rozkładania akcentów, błyskawicznego chwytania podobieństwa. No i świetną kreskę. Na drugą grupę składają się wizualizacje pomysłów inscenizacyjnych na planie filmowym i w teatrze. Do trzeciego zestawu wybrano akwarele i rysunki tworzone bez pretekstu, z wewnętrznej potrzeby.

Cztery razy Wróblewski

Jak wiadomo, początkowo reżyser zamierzał poświęcić się plastyce. W 1946 roku przyjechał do Krakowa, by studiować malarstwo.1-f-353-388-800x800 Zaliczył trzy lata na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych, by przenieść się do łódzkiej Filmówki. 1-f-403-94-800x800Dlaczego zrezygnował? Z powodu… Andrzeja Wróblewskiego. Wajda złożył mu hołd aż czterema wystawami: – Pierwszy pokaz odbył się za życia Andrzeja: wybrałem zestaw jego akwareli do poezji francuskiej i pokazałem w Warszawie – wspominał. – Druga była monografia pośmiertna, w krakowskim Pałacu Sztuki. Potem prezentacja zaaranżowana specjalnie do filmu „Wszystko na sprzedaż”, a w ubiegłym roku – w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Podczas przygotowań tej ekspozycji, nakręcono dokument o takim samym tytule: „Wróblewski według Wajdy”.

thumb_703_ilustracje_bigChoć ten pierwszy był o rok młodszy, wydawał się dojrzalszy, świadomy tego, do czego dąży. To on założył Grupę Samokształceniową, do której w 1948 roku dołączył Wajda. A kiedy przyszły reżyser zobaczył pierwsze płótno kolegi z serii „Rozstrzelań”, wiedział, że nie ma dla niego miejsca w malarstwie.

– Mógłbym jedynie naśladować Wróblewskiego, a to przecież bez sensu – przyznał reżyser.

– Postanowiłem znaleźć dla siebie inne medium, żeby mówić na ten sam temat. Chciałem, tak jak Andrzej, dać świadectwo czynów tych, którzy stracili życie. My przetrwaliśmy, nam się udało, więc naszym obowiązkiem było zabrać głos w imieniu zmarłych. Oni domagali się pamięci.

W efekcie powstała trylogia wojenna, zapoczątkowana „Pokoleniem”, zamknięta „Popiołem i diamentem”; z bodaj najmocniejszym „Kanałem” pośrodku.

Tajna korespondencja

Większość scen w teatrze, sekwencji czy poszczególnych kadrów filmowych Wajda najpierw rozrysowywał. Ale nie to wyróżnia go na tle innych reżyserów. Fascynującym zajęciem jest odszyfrowywanie tajnej korespondencji Wajdy z malarstwem innych twórców. Maciek Chełmicki w „Popiele i diamencie” umiera w pozie przypominającej postaci z „Rozstrzelań” Andrzeja Wróblewskiego. 1-f-371-147-800x800W „Lotnej” są sytuacje inspirowane „Patrolem powstańczym” Maksymiliana Gierymskiego. 6_przez%cc%87ycie_wajda_foto_j-stockaW scenach batalistycznych z „Popiołów” rozpoznajemy „Bitwę pod Somosierrą” Piotra Michałowskiego, a także – aluzje do „Okropności wojny” Francisco Goi. W „Weselu” odnajdujemy tropy wiodące do Stanisława Wyspiańskiego („Autoportret z żoną”), do „Stańczyka” Matejki i Józefa Mehoffera („Portret żony na żółtym tle”). z19977686icrkadr-z-filmu-wesele Wesele [1972] 1-F-1974-224 1-f-1974-2-800x800 1-f-1974-213-800x800 1-f-1974-236-800x800 000603au2srh6fkn-c122-f4Brzezina” – to Jacek Malczewski i jego „Thanatos” oraz „Zatruta studnia”. 1-f-89-13-800x800 brzezina andrzej-wajda-wszystko-na-sprzedazkadr-z-filmu-2013-02-26-010Wreszcie, w „Tataraku” wątek współczesny z Krystyną Jandą w pustym pokoju to cytaty z obrazów Edwarda Hoppera1341670368tatarak_europeanfilmacademy-org_-1024x682 10628520_981196185230076_4129370621544760395_nNa koniec słowo o „Dantonie”. Podczas procesu bohatera, na parapecie sądu mości się gość ze szkicownikiem. To genialny artysta epoki klasycyzmu, Jacques-Louis David. Wcielił się weń Franciszek Starowieyski, który bynajmniej nie symulował rysowania. Może publiczności byłoby obojętne, kto gra Davida, lecz nie Wajdzie. Jego drażniłby, gdyby malarza udawał ktoś, kto nie potrafi rysować.

 

z19671261ihkadr-z-filmu-andrzeja-wajdy-popiol-i-diament z19671260idrobraz-ferdynanda-ruszczyca-ziemiz3735349q-popioly-rez-andrzej-wajda-kostiumy-zaprojek 20150929_annawloch_0237-1_male_podpis z19709347icrkadr-z-filmu-czlowiek-z-marmuru1-f-283-112-800x800