15
Mar

Życiodajna moc sztuki (o wystawach w Fundacji Stefana Gierowskiego i Salonie Akademii)

Udostępnij:

Jednego dnia obejrzałam dwie wystawy – tak różne, jakby z innych planet. I nie chodzi o użyte media ani stylistyki. Te prezentacje wyrażały odmienne stany ducha autorów: jedna była zastrzykiem optymizmu, druga niosła rozpacz.

Ta pierwsza, w Fundacji Stefana Gierowskiego – dawała nadzieję na PRZYSZŁOŚĆ, była świadectwem potęgi sztuki i siły przyjaźni.

Jej autorzy już nie żyją, lecz wiele lat wspólnie działali w Klubie Krzywego Koła, przy tym pracowali intensywnie, każdy w zupełnie inny sposób – a spotkali się… w obozie koncentracyjnym, w czasie wojny.

 dlubak zbigniew portret_6279751

Zarówno Zbigniew Dłubak (1921 – 2005), którzy przeszedł przez Auschwitz i Mauthausen,

jak Marian Bogusz (1920 – 1980), który też był więźniem Mauthausen

66423_bc78cb7e3, uważali, że koszmar wojny można przetrzymać tylko poprzez tworzenie i organizowanie pokazów malarstwa.

fo_dlubak_uwieziony_msl_l 6c0ae5719f8d14f642588f3a9d947f3b zbigniew-dlubak-tytul-xxxsystem-iiixxx-1975-r.-ze-zbioroxxw-muzeum-sztuki-w-lodzi-1200x1360

To obrazy Zbigniewa Dłubaka z różnych lat, a najwcześniejszy „zielony ludek” zatytułowany „Uwięziony” pochodzi z 1948.

m790 H1118-L13588200 Bogusz

A to obrazy Marana Bogusza, też z rozmaitych okresów. Ostatni – z serii kompozycji  malowanych na aluminium.

Podobnie udało się przetrwać oflag Romanowi Owidzkiemu (1912 – 2009), którego wystawę kilka miesięcy temu zorganizowała Galeria Le Guern.
Sztuka, twórczość i chęć dzielenia się dokonaniami oraz poglądami na prace innych dawały siłę niejednemu artyści. Ba, przeżycia obozowe stawały się motorem do jeszcze intensywniejszego działania po wyzwoleniu – przypadek Józefa Szajny.

Tego samego dnia poszłam do Salonu Akademii (pałacyk ASP), gdzie trwa wystawa ABS_2067.
Dziesięcioro młodych absolwentów Wydziału Sztuki Mediów wzięło udział w konkursie (i zostało zakwalifikowanych do pokazu przez jury) , którego tematem była projekcja ich życia za 50 lat.

Wyszłam powalona PESYMIZMEM tych młodych, utalentowanych ludzi. Szczególnie dwie prace nie dają mi spokoju: doskonałe w każdym sensie wideo „Modern Clown” Justyny Łoś i dramatyczne wyznanie Macieja Szczęśniaka. Tenże po prostu oznajmił, że… nie może stworzyć niczego, ponieważ myśl, co będzie za 50 lat, niesłychanie go przygnębia. „Istnieje możliwość, że świat jaki znamy, skończy się w wyniku wojny albo jakiegoś kataklizmu. To wszystko jest strasznie smutne i przygnębiające. Tak bardzo smutne, że nie mogę o tym myśleć”.

Zestawienie tych dwóch pokazów – to najlepszy dowód na to, że kultura, sztuka, wartości, a tym samym – nadzieja zostały zniszczone.

Nie jest to dobra wiadomość dla świata.